iwanxxx pisze:
Słusznie zwraca uwagę, że w seksie jest coś takiego, że przewinienia seksualne tak zwracają na siebie uwagę, że w oczach wielu osób przyćmiewają cały pozostały dorobek (zarówno pozytywny jak i negatywny) tych nauczycieli. Zamiast widzieć to, co zrobił złego poza tym - albo, co dobrego - widzimy tylko te romanse, jakby to było całe dzieło ich życia.
Pzdr
Piotr
Może i tak, ale nie dajmy się zwariować! Istnieją jasno uzasadnione powody by pisać o błędach Marzela, zresztą może to okazać się jego najgoryszm czynem a jednocześnie najlepszym jaki zrobił dla ludzi! Odzielenie
Big M. od praktyki, jak życzy sobie coraz więcej nauczycieli, może tylko pozytywnie wpłynąć na rozwój Dharmy. No i nie ukrywajmy, że musielibyśmy pisać w wiele osób całymi dniami krytyczne uwagi na temat Pana Dennisa, by choćby troszkę zbliżyć się do ilości pochwalnych peanów wypisywanych w sieci na jego temat

Bardzo bym go żałował, gdyby tylko raz "powineła " mu się nóżka, lecz tak nie było...to stały proceder! I mniejsza już o seks, to wierzchołek góry lodowej jedynie, tu chodzi o Dharmę!...wszelkie wypaczenia ze strony Genpo. Czas zresztą wyciągnąć wnioski, a nie patrzeć na reperkusje, tu refleksji potrzeba a potem działania.