Kotakt mailowy z Mnichami

pytania o sangi - oraz nawiązanie kontaktu z ludźmi - w różnych miastach

Moderator: kunzang

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

Witam

Mam takie pytanko czy ktoś kiedykolwiek nawiązywał kontakt z jakimkolwiek mnichem czy Lamą w celu podzielenia się efektami praktyki lub wyjaśnienia pewnych technicznych zagadnień związanych z praktyką które się oczywiście da się poruszyć przez maila???
Pytam bo jeśli chodzi o kontakty z mistrzami tradycji Bon to w Polsce ciężko - nie ma rezydentów itd. więc pytam może ktoś podpowie jaki Lama lub mnich chętnie pomaga przez maila :namaste:
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
Marcellus pisze: Mam takie pytanko czy ktoś kiedykolwiek nawiązywał kontakt z jakimkolwiek mnichem czy Lamą w celu podzielenia się efektami praktyki lub wyjaśnienia pewnych technicznych zagadnień związanych z praktyką które się oczywiście da się poruszyć przez maila???
Tak. Ma to miejsce z mej strony a wiem, że nie tylko z mej.
Marcellus pisze:Pytam bo jeśli chodzi o kontakty z mistrzami tradycji Bon to w Polsce ciężko - nie ma rezydentów itd.
Heh... Ciężko to mieli w tybecie, bo gdy chcieli uzyskać jakieś nauki, to musieli kilka dni wędrować do danego nauczyciela, którego często wtedy widzieli po raz pierwszy i ostatni w życiu /itd itp/ Często gęsto też, dany yogin widział swego nauczyciela kilka razy w życiu przez jakiś czas i tyle... /Namkai Norbu rinpocze spotkał mistrza swego serca raz i spędził z nim kilkanaście dni - to wszystko/
W polsce masz kilku nauczycieli w ciągu roku, a jeżeli dla Ciebie to jest mało, a nauki są rzeczywiście dla Ciebie tak istotne i chcesz je studiować i praktykować, to nic nie stoi na przeszkodzie byś udał się, czy to do francji /tam rezyduje Jongdzin/, czy do Menri, lub Triten Norbutse.
Nieporozumieniem też jest sądzić, że jeżeli jest nauczyciel /mich-rezydent/, to będzie on na każde zawołanie i jest zobowiązanym do udzielania odpowiedzi na wszelkie pytania, czy udzielanie rad - tak nie jest, ma on swe obowiązki. Pewnym jest, że będzie wspierał, czy udzielał wyjaśnień, lub odpowiadał na pytania, niemniej, może ich równie dobrze odmówić.
Marcellus pisze:więc pytam może ktoś podpowie jaki Lama lub mnich chętnie pomaga przez maila :namaste:
np gesze Yongdong

Pozdrawiam
kunzang

Awatar użytkownika
stworzenie
Posty: 1058
Rejestracja: śr maja 28, 2008 21:24
Płeć: kobieta
Tradycja: bon
Lokalizacja: Reda

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: stworzenie »

kunzang pisze:Namkai Norbu rinpocze spotkał mistrza swego serca raz i spędził z nim kilkanaście dni - to wszystko
strona Wspólnoty Dzogczen pisze:Kiedy miał siedemnaście lat, w oparciu o wizję uzyskaną we śnie odnalazł swego rdzennego nauczyciela Cziangczuba Dordże, który mieszkał w odległej dolinie na wschód od Dege. (...) Od swego mistrza, Namkhai Norbu otrzymał przekaz i wprowadzenie do trzech rodzajów nauk dzogczen: semde, longde i manangde. A również, co ważniejsze, mistrz ten wprowadził go bezpośrednio w doświadczenie dzogczen. Pozostał u niego prawie przez rok, często asystując mu w praktykach medycznych, służąc jako pisarz i sekretarz.
;)

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
stworzenie pisze:(...) Pozostał u niego prawie przez rok, często asystując mu w praktykach medycznych, służąc jako pisarz i sekretarz.
No tak... dziękuję za poprawienie, Stworzenie :)

Pozdrawiam
kunzang

Awatar użytkownika
stworzenie
Posty: 1058
Rejestracja: śr maja 28, 2008 21:24
Płeć: kobieta
Tradycja: bon
Lokalizacja: Reda

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: stworzenie »

Co nie zmienia tego, że jeżeli chodzi o polską sangę bon, to na brak nauczycieli odwiedzających nasz kraj nie możemy narzekać.


Jeżeli chodzi o kontakt mailowy, to Ponlob Rinpocze wspominał o takiej możliwości na tegorocznym retricie, ale czy faktycznie odpowiada na maile, tego nie wiem, bo nie pisałam do niego.
http://www.dzogchenwl.org/

Awatar użytkownika
Ryu
ex Global Moderator
Posty: 1952
Rejestracja: sob kwie 05, 2008 23:04
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Zgierz
Kontakt:

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Ryu »

kunzang pisze:Heh... Ciężko to mieli w tybecie, bo gdy chcieli uzyskać jakieś nauki, to musieli kilka dni wędrować do danego nauczyciela, którego często wtedy widzieli po raz pierwszy i ostatni w życiu /itd itp/ Często gęsto też, dany yogin widział swego nauczyciela kilka razy w życiu przez jakiś czas i tyle...
A czy to takie dziwne, że my jednak patrzymy na to z naszej perspektywy? Szczególnie młodsi ludzie są przyzwyczajeni do tego, że jeżeli tylko chcemy się czegoś nauczyć to odpowiedni nauczciele, materiały, kursy czy instrukcje czekają na wyciągnięcie ręki. Nie kazdy musi być świadom barier które pokonywać musieli kiedyś Tybetańczycy, Chińczycy, czy jacykolwiek ludzie, którzy chcieli poznać Dharmę.
kunzang pisze: Nieporozumieniem też jest sądzić, że jeżeli jest nauczyciel /mich-rezydent/, to będzie on na każde zawołanie i jest zobowiązanym do udzielania odpowiedzi na wszelkie pytania, czy udzielanie rad - tak nie jest, ma on swe obowiązki. Pewnym jest, że będzie wspierał, czy udzielał wyjaśnień, lub odpowiadał na pytania, niemniej, może ich równie dobrze odmówić.

Pozdrawiam
kunzang
Jakie ważniejsze obowiązki ma nauczyciel od uczenia swoich uczniów? Nie rozumiem też tej końcówki. Pewnym jest, że nauczyciel będzie pomagał, ale jest możliwe, że odmówi pomocy? No to raczej nie jest to takie "pewne" skoro może tak nie być. :)
Jestem właścicielem mojej kammy, spadkobiercą mojej kammy, zrodzony z mojej kammy, związany z moją kammą, istnieję wspierany przez moją kammę. Jakąkolwiek kammę stworzę, czy dobrą czy złą, będę jej spadkobiercą.
Obrazek

booker
ex Admin
Posty: 9911
Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Zen / Tantra / Dzogchen
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Kontakt:

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: booker »

Ryuu pisze:
kunzang pisze:Heh... Ciężko to mieli w tybecie, bo gdy chcieli uzyskać jakieś nauki, to musieli kilka dni wędrować do danego nauczyciela, którego często wtedy widzieli po raz pierwszy i ostatni w życiu /itd itp/ Często gęsto też, dany yogin widział swego nauczyciela kilka razy w życiu przez jakiś czas i tyle...
A czy to takie dziwne, że my jednak patrzymy na to z naszej perspektywy? Szczególnie młodsi ludzie są przyzwyczajeni do tego, że jeżeli tylko chcemy się czegoś nauczyć to odpowiedni nauczciele, materiały, kursy czy instrukcje czekają na wyciągnięcie ręki. Nie kazdy musi być świadom barier które pokonywać musieli kiedyś Tybetańczycy, Chińczycy, czy jacykolwiek ludzie, którzy chcieli poznać Dharmę.
I ta perspektywa łatwo daje ślizgać się jednej z istotnych cech - pokorze. ;)
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
Ryuu pisze:A czy to takie dziwne, że my jednak patrzymy na to z naszej perspektywy? Szczególnie młodsi ludzie są przyzwyczajeni do tego, że jeżeli tylko chcemy się czegoś nauczyć to odpowiedni nauczciele, materiały, kursy czy instrukcje czekają na wyciągnięcie ręki. Nie kazdy musi być świadom barier które pokonywać musieli kiedyś Tybetańczycy, Chińczycy, czy jacykolwiek ludzie, którzy chcieli poznać Dharmę.
Nie musi być świadomy tych barier /tak jak nie musi być świadom swych/ i może oczekiwać, że z naukami to jest tak, jak z pójściem do hipermarketu, a nauczyciel jest niczym akwizytor, wcześniej czy później się sam zjawi i będzie się zjawiał często, a jak już się zjawi, to nic tylko spełni z uśmiechem na ustach nasze oczekiwania i będzie do naszej dyspozycji, bo jak nie, to co z niego za bodhisattwa....
Ryuu pisze:Jakie ważniejsze obowiązki ma nauczyciel od uczenia swoich uczniów?
Mnisi /pisałem o mnichu rezydencie np z tytułem gesze, który może nauczać - jest nauczycielem/ mają sporo obowiązków związanych z miejscem w którym przebywają, plus własna praktykę.
Ryuu pisze:Nie rozumiem też tej końcówki. Pewnym jest, że nauczyciel będzie pomagał, ale jest możliwe, że odmówi pomocy? No to raczej nie jest to takie "pewne" skoro może tak nie być. :)
Oczywiście, że może odmówić. Może uznać, że dane praktyki nie są właściwe dla danej osoby i nie ma co jej ich wyjaśniać, może uznać, że udzielenie danych wyjaśnień, czy odpowiedzi wpędzi tylko kogoś w pomieszanie... Może wręcz nie móc udzielić danych wyjaśnień np: dana osoba przyjdzie do danego nauczyciela i poprosi go o wyjaśnienia do praktyki thogal, a nauczyciel zapyta, czy praktykuje on tregczie, osoba odpowie, że nie, a nauczyciel odpowie, to może najpierw rozpoznaj naturalny stan, następnie popraktykuj tregczie, a potem pogadamy o thogal.

Pozdrawiam
kunzang

Awatar użytkownika
Ryu
ex Global Moderator
Posty: 1952
Rejestracja: sob kwie 05, 2008 23:04
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Zgierz
Kontakt:

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Ryu »

kunzang pisze:Nie musi być świadomy tych barier /tak jak nie musi być świadom swych/ i może oczekiwać, że z naukami to jest tak, jak z pójściem do hipermarketu, a nauczyciel jest niczym akwizytor, wcześniej czy później się sam zjawi i będzie się zjawiał często, a jak już się zjawi, to nic tylko spełni z uśmiechem na ustach nasze oczekiwania i będzie do naszej dyspozycji, bo jak nie, to co z niego za bodhisattwa....


Nie wiem czy wywnioskowałeś to z tego co napisałem, ale jeżeli tak, to ja daleki jestem od takiego bagatelizowania kontaktu z naukami i porównywania nauczycieli do akwizytorów.
kunzang pisze: Oczywiście, że może odmówić. Może uznać, że dane praktyki nie są właściwe dla danej osoby i nie ma co jej ich wyjaśniać, może uznać, że udzielenie danych wyjaśnień, czy odpowiedzi wpędzi tylko kogoś w pomieszanie... Może wręcz nie móc udzielić danych wyjaśnień np: dana osoba przyjdzie do danego nauczyciela i poprosi go o wyjaśnienia do praktyki thogal, a nauczyciel zapyta, czy praktykuje on tregczie, osoba odpowie, że nie, a nauczyciel odpowie, to może najpierw rozpoznaj naturalny stan, następnie popraktykuj tregczie, a potem pogadamy o thogal.
Aha, no to tutaj Cię po prostu nie zrozumiałem. Dla mnie akurat to co tutaj piszesz jest ze strony nauczyciela pomocą. ;)
Jestem właścicielem mojej kammy, spadkobiercą mojej kammy, zrodzony z mojej kammy, związany z moją kammą, istnieję wspierany przez moją kammę. Jakąkolwiek kammę stworzę, czy dobrą czy złą, będę jej spadkobiercą.
Obrazek

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

Dziękuję za informacje.

1. Nie żyjemy w Tybecie tylko w cywilizowanej Europie i porównywanie naszej sytuacji do sytuacji Tybetańczyków z różnych wieków jest dużym nadużyciem, z drugiej strony jedni mieli łatwy dostęp do mistrzów drudzy nie - niezależnie gdzie mieszkali oczywiście są różne historie i przykłady ale nie można generalizować i mówić ze zawsze im był ciężko w tych kwestiach. Choć przez trudności cywilizacyjne przyznaję mieli duże utrudnienia.
2. Nie uważam że dostęp do mistrzów Bon jest taki łatwy w Polsce - patrząc na inne kraje zachodnie - i dużo ich przyjeżdża do Polski - oczywiście znacznie się poprawiło w ostatnich 2 latach - porównując z innymi tradycjami buddyjskimi a brak rezydenta to potwierdza.
3. Czasami są momenty w praktyce że nie wiesz co masz myśleć na temat pewnych pojawiających się spraw albo utknąłeś gdzieś w jakimś aspekcie albo chcesz dopytać o sprawy techniczne np. przy wykonywaniu Pudży itd to co mam czekać do czerwca lub maja?? A tak jak by był rezydent to wierze że by pomógł - stąd właśnie wypłynęło moje pytanie.
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
atomuse
Posty: 2817
Rejestracja: pn maja 14, 2007 11:24
Płeć: kobieta
Tradycja: Bön, Kagyu

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: atomuse »

Marcellus pisze:2. Nie uważam że dostęp do mistrzów Bon jest taki łatwy w Polsce - patrząc na inne kraje zachodnie - i dużo ich przyjeżdża do Polski - oczywiście znacznie się poprawiło w ostatnich 2 latach - porównując z innymi tradycjami buddyjskimi a brak rezydenta to potwierdza.
W Niemczech tez nie ma zadnego rezydenta tradycji bon. Przynajmniej nic o takim nie wiem. A i przyjazdy mistrzow sa wbrew pozorom nie tak czeste jak w Polsce.
Marcellus pisze:3. (...) to co mam czekać do czerwca lub maja??
A co, brak Ci cierpliwosci?

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

Wiesz co do cierpliwości to może i nie jestem ale z drugiej strony jeśli mam zatrzymać się na danym etapie i czekać na rozmowę do maja lub czerwca to tracę 4 miechy praktyki czy to mniej czy bardziej intensywnej, w moim poście właśnie chodziło o to że jeśli pojawia się problem to mam do kogo zwrócić się w każdej chwili i naprostować/wyjaśnić pewne sprawy - są mocne praktyki i efekty czasem Nas przerastają różnie jest przecież......
Co do sprawy rezydenta nie wiem co lub kto o tym decyduje czy warunki materialne czy popularność danego odłamu w danym kraju że są rezydenci - choć nie wszędzie jest duża popularność a są rezydenci np. Francja.
W Polsce przydałaby się taki rezydent wszechstronnie wykształcony i biegły w praktykach.

Konkludując do kogo mógłbym napisać??? Gesze Yongdong, widziałem jego wykłady nie powiem bardzo fajne i sprawia wrażenie przystępnego :ok:

P.s. zapytam żeby nie zakładać nowego tematu dzień Dakiń w Bon to który dzień kalendarza tybetańskiego??
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
Intraneus
ex Moderator
Posty: 3671
Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Kontakt:

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Intraneus »

Marcellus pisze:
Konkludując do kogo mógłbym napisać??? Gesze Yongdong, widziałem jego wykłady nie powiem bardzo fajne i sprawia wrażenie przystępnego :ok:
Pisz do Gesze. Jego asystentką jest Norma, sympatyczna kobieta, czyta jego pocztę. Napisz, ze jesteś z polskiej sangi.
Radical Polish Buddhism

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

Dzięki za pomoc :namaste:
Spróbuję zobaczymy co z tego wyjdzie.
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
Marcellus pisze: 1. Nie żyjemy w Tybecie tylko w cywilizowanej Europie i porównywanie naszej sytuacji do sytuacji Tybetańczyków z różnych wieków jest dużym nadużyciem, z drugiej strony jedni mieli łatwy dostęp do mistrzów drudzy nie - niezależnie gdzie mieszkali oczywiście są różne historie i przykłady ale nie można generalizować i mówić ze zawsze im był ciężko w tych kwestiach. Choć przez trudności cywilizacyjne przyznaję mieli duże utrudnienia.
Nie, to nie jest nadużycie :) Nie przedstawiłem sytuacji tybetańczyków z różnych wieków, a z okresu tuż przed inwazją chińską.

To, że mamy dostęp do tantry matki, czy nauk dzogczen zawdzięczamy naszym nauczycielom i ich dobroci oraz temu, że zdecydowali się nauczać w bardziej otwarty sposób /nie musieli tego robić/. Gdyby przebiegać to miało tradycyjnie /i o jak najbardziej współczesne czasy tu chodzi/, to o jakichkolwiek naukach dzogczen, czy tak szeroko omawianych naukach z tantry matki przez Tenzina Wangyala Rinpocz, czy Jongdzina Tenzina Namdaka Rinpocze bez ukończenia nyndro nie byłoby mowy i po nyndro byłyby one przekazywane w mniejszych grupach tym, którzy to nyndro ukończyli.

Ty uważasz, że teksty nauk należą do wszystkich i jeśli chcesz, to poprosiwszy, ktoś kto je ma bez przeciwwskazań mógłby je Tobie udostępnić, dać Ci je.
Proponuje byś napisał do Menri w tej sprawie - poproś ich o komplet tekstów tantry matki... ciekawe co odpowiedzą.
Napisz też do ligminczy taką prośbę - niech prześlą Tobie teksty praktyk... ciekawe co odpowiedzą.
Nie zapomnij przy tym poinformować ich, że teksty praktyk należą do wszystkich /to nauki buddów, które należą do wszystkich/, by wiedzieli, czym motywujesz swą prośbę, bo moga sie zdziwic skad ten pomysł z Twej strony.
Dodatkowo, co do polskich tekstów nauk, to są to tłumaczenia w które Rinpocze i tłumacze włożyli swą pracę i są one własnością związku garuda - i jest to jasna decyzja Rinpocze - a podlegają one ustawie o prawie autorskim /czy to respektujesz, czy nie/.
Rozumiem, że jako przedstawiciel cywilizowanej europy uważasz, że teksty praktyk należą do wszystkich i w związku z tym, można się niczym znaczkami pocztowymi między sobą nimi wymieniać, czy poprosiwszy /np na tym forum/ od kogoś dostać, bo właśnie taki tekst chce się mieć, tylko wskaż mi proszę jakiegoś nauczyciela yungdrung bon, który tak uważa jak Ty na ten temat.

Tak przy okazji, to nie wiem czy wiesz, ale jeżeli chcesz serio podążać - czyli tak, jak powinno to przebiegać, by uzyskać owoc tego cyklu nauk - ścieżką tantry matki, to przed Tobą trzyletnie odosobnienie i tu, to dopiero będziesz miał okazję sobie ponarzekać ;)
Marcellus pisze:2. Nie uważam że dostęp do mistrzów Bon jest taki łatwy w Polsce - patrząc na inne kraje zachodnie - i dużo ich przyjeżdża do Polski - oczywiście znacznie się poprawiło w ostatnich 2 latach - porównując z innymi tradycjami buddyjskimi a brak rezydenta to potwierdza
Rezydenta trzeba utrzymać, ośrodek trzeba utrzymać, a o pieniądze na ''głupie okna'' do gompy Przemo musiał wręcz ''żebrać'' u sangowiczów. itd, itp...
Szklankę napełnioną do połowy wodą można postrzegać jako w połowie pustą, ze swej strony postrzegam ją jako w połowie pełną.
Biorąc pod uwagę to, że yungdrung bon jest najmniejszą szkołą tybetańską na uchodźctwie, że ilość nauczycieli jest bardzo ograniczona /na ten moment/ i że raptem czternaście lat temu bon zawitał do polski, to uważam, iż jest wręcz r e w e l a c y j n i e - zwłaszcza, gdy popatrzy się /skoro bawisz się w porównania/ na taką na przykład rzecz jak ośrodek... czyli jak szybko sie pojawił, jak szybko pojawiła się stupa, gompa itd... i porównał to, do innych szkół buddyjskich w polsce i tego jak na przestrzeni czasu od momentach ich pojawienia się w tym kraju to się dzieje, czy działo.
Marcellus pisze:3. Czasami są momenty w praktyce że nie wiesz co masz myśleć na temat pewnych pojawiających się spraw albo utknąłeś gdzieś w jakimś aspekcie albo chcesz dopytać o sprawy techniczne np. przy wykonywaniu Pudży itd to co mam czekać do czerwca lub maja??
A dlaczego nie miałbyś czekać? :) ...jest jakiś powód, dla którego coś miałoby się dziać na Twe zawołanie? ;) Nie sądzę :oczami:
Wiele informacji tyczących się konkretnych praktyk czy nauk, możesz uzyskać od instruktorów /namiary na Nich masz podane na stronie garudy/.
Marcellus pisze: A tak jak by był rezydent to wierze że by pomógł - stąd właśnie wypłynęło moje pytanie.
No widzisz... a rezydenta nie ma i masz okazję właśnie sobie ponarzekać ;)

Pozdrawiam
kunzang

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Re: Kontakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

więc tak
1. nie wiem dlaczego skaczesz do mnie na temat tekstów nic takiego nie pisałem zresztą się już do tego odnosiłem w innym poście - nie traktuj mnie jak durnia lub dziecko które nie wie o czym pisze bo tylko się kompromitujesz tymi wypowiedziami - czytaj uważnie to co pisze nigdzie nie pisałem o tekstach i ich zdobywaniu tylko i wyłącznie o kontakcie z kimś kto się zna i może pomóc
2. dostęp do nauk zgadzam się i wiem komu to zawdzięczam nie musisz tu mnie pouczać - po drugie jeszcze jest związek karmiczny bez tego ani rusz nawet jeśli mistrz był stał pod twym blokiem
3. skąd wnioskujesz że nie ukończyłem nyndro??
4. serio podążać tzn co bo nie rozumiem konkluzji twej - wychodzi że kto nie ukończył odosobnienia 3 letniego to nie podąża na serio ścieżką tylko ktoś sobie jaja robi!!!!! - to gratuluję podejścia i myślenia jeśli pójdziemy tym tropem to po co jeździć i słuchać nauk skoro i tak nikt nie zrobi 3 letniego odosobnienia do Tantry a co dopiero do Dzogczen!!! z tego co się orientuję to Lamowie maja trochę inne podejście! zobacz w jakich czasach żyjemy to nie Tybet w np. XVII czy XIX w. a nauki zawsze były dostosowywane do czasów w jakich przyszło im działać!!!! Każdy robi co może i na co go stać.
5. na nic nie narzekam zadałem tylko pytanie z prośbą o radę a otrzymałem daleko idącą ironiczną i złośliwą odpowiedź która nie przybliża do celu
6. co prezesów organizacji tych czy innych nie wypowiadam się bo po co bywałem wiele razy i mam swój obraz tego
7. a dlaczego mam na coś czekać nie rozumiem tego - są maile są telefony to nie Tybet to Europa!!!! skoro są ludzie kompetentni niech pomagają jeśli mogą to uczynić, mają warunki i znają się na pewnych rzeczach
8. z cały szacunkiem dla wszystkich nie uważam żeby instruktorzy w Polsce byli kompetentni na tym polu!!!!!! gdzie 3 letnie odosobnienie o którym pisałeś czy przerobili Tantrę Matki mieli doświadczenia z tym związane mogą pomóc bo sami to praktykowali i przeszli tą ścieżkę?? Nie sądzę.
9. teksty do Tantry Matki posiadam, wyjaśnienia też otrzymałem, wiem co i jak mam robić tylko czasem trzeba się zapytać u źródła kogoś kto to też przerabiał i wie- może pomóc coś wyjaśnić itd
10. to zdanie "Rozumiem, że jako przedstawiciel cywilizowanej europy uważasz, że teksty praktyk należą do wszystkich i w związku z tym, można się niczym znaczkami pocztowymi między sobą nimi wymieniać, czy poprosiwszy /np na tym forum/ od kogoś dostać, bo właśnie taki tekst chce się mieć," po co ta ironia w wypowiedzi....
Macie duży problem z przywiązaniem do tekstów, praw autorskich, działaniem na szkodę sanghi itd zamiast pomagać ludziom to komplikujecie wiele spraw i traktujecie jak ostatnich durniów - nie znając ich - takim tekstami jak powyżej!!!! Co tylko świadczy o Was i waszej praktyce.

Mimo wszystko dziękuję tym co mi pomogli. :namaste:
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kontakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
Marcellus pisze: 1. nie wiem dlaczego skaczesz do mnie na temat tekstów nic takiego nie pisałem zresztą się już do tego odnosiłem w innym poście (...)
Pisałeś, a Twe ogłoszenia zostały przeze mnie usunięte, trzykrotnie, w jednym temacie dwukrotnie w innym raz - http://forum.medytacja.net/viewtopic.ph ... 60#p101060
Marcellus pisze: 2. dostęp do nauk zgadzam się i wiem komu to zawdzięczam nie musisz tu mnie pouczać - po drugie jeszcze jest związek karmiczny bez tego ani rusz nawet jeśli mistrz był stał pod twym blokiem
To się cieszę, że jesteś tego w pełni świadom :)
/tak na marginesie, to związek karmiczny kiedyś się rozpoczyna i może też być tak, że się go nie ma, ale właśnie się w niego wchodzi/
Marcellus pisze: 3. skąd wnioskujesz że nie ukończyłem nyndro?? (...)
Nie wiem skąd taki wniosek z Twej strony, nie wspominam w swej wypowiedzi, iż uważam, że nie ukończyłeś nyndro - podałem przykład jak przebiegałoby nauczanie, gdyby odbywało się ''klasycznie''.
Ale jeśli już miałbym wnioskować jak to jest z Twym nyndro, to stąd:
Marcellus pisze: (...) Ze znajomym od przyszłego tygodnia planujemy rozpocząć regularną praktykę średniej długości Sadhany oraz nyndro - który to już raz :ok:
i generalnie z tego tematu: http://forum.medytacja.net/viewtopic.ph ... 81#p100181
Marcellus pisze:4. serio podążać tzn co bo nie rozumiem konkluzji twej (...)
Serio, to znaczy na przykład, że przyjąłeś pięć wstępnych ślubowań /wskazań/ w gronie kilku osób /grupa może liczyć maksymalnie siedem i miało to miejsce dwukrotnie podczas wizyty J.T.N.R. w polsce/. Serio, to znaczy, iż jest się świadomym, że wiąże się to z m/in odbyciem trzyletniego odosobnienia /i nie chodzi tu o nyndro/... itp
Nie wiem, czy podążasz serio, czy też nie, ścieżką tantry matki, pisałem po prostu z czym się wiąże podążanie tą ścieżką, jeżeli podchodzi się do niej serio. Rozumiem, że jesteś tego świadom i serio podążasz tą ścieżka - to chwalebne, powodzenia :)
A to me sformułowanie: ''ale jeżeli chcesz serio podążać'', proszę potraktuj, jako niefortunne z mej strony :)
Marcellus pisze:10. to zdanie "Rozumiem, że jako przedstawiciel cywilizowanej europy uważasz, że teksty praktyk należą do wszystkich i w związku z tym, można się niczym znaczkami pocztowymi między sobą nimi wymieniać, czy poprosiwszy /np na tym forum/ od kogoś dostać, bo właśnie taki tekst chce się mieć," po co ta ironia w wypowiedzi....
Ponieważ nic co ludzkie nie jest mi obce i bywam tez ironiczny :)
Marcellus pisze:Macie duży problem z przywiązaniem do tekstów, praw autorskich, działaniem na szkodę sanghi itd zamiast pomagać ludziom to komplikujecie wiele spraw i traktujecie jak ostatnich durniów - nie znając ich - takim tekstami jak powyżej!!!! Co tylko świadczy o Was i waszej praktyce.
Jacy ''Wy''? :) Nie wiem po co generalizujesz. Nikt tu poza mną się w tej kwestii nie wypowiada, tak więc Twe generalizowanie jest tu nie na miejscu - swobodnie kieruj swe słowa bezpośrednio do mnie :)

Pozdrawiam
kunzang

ps
Marcellus pisze:Macie duży problem z przywiązaniem do tekstów, praw autorskich, działaniem na szkodę sanghi itd (...)
Nie wiem czy wiesz, ale takie są zalecenia Tenzina Wangyala Rinpocze odnośnie tekstów praktyk i tekstów nauk. I powiem Tobie, że i tak - w porównani z tym jak to jest w stanach czy meksyku - w polsce bardzo łatwo uzyskać teksty nauk, czy praktyk /rzekłbym, że wręcz duża swoboda panuje u nas pod tym względem/, na co także zwrócił uwagę Jongdzi Tenzin Namdak Rinpocze.

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

1. skoro wypowiadasz się w imieniu Sanghi to używam słownictwa Wy jako całość organizacji - jeśli tak się wypowiadasz to bierz za to odpowiedzialność
2. temat tekstów uważam za zamknięty swoją i twoją wypowiedzią w odpowiednim dziale gdzie wyjaśniłem moje motywy i intencje - powracanie do tego tutaj jest nie na miejscu gdyż ten post tego nie dotyczy
3. ironia która przewija się w Twych wypowiedziach nie jest na miejscu i tylko świadczy o podejściu do pewnych spraw np "Proponuje byś napisał do Menri w tej sprawie - poproś ich o komplet tekstów tantry matki... ciekawe co odpowiedzą.Napisz też do ligminczy taką prośbę - niech prześlą Tobie teksty praktyk... ciekawe co odpowiedzą.
Nie zapomnij przy tym poinformować ich, że teksty praktyk należą do wszystkich /to nauki buddów, które należą do wszystkich/, by wiedzieli, czym motywujesz swą prośbę, bo mogą się zdziwić skąd ten pomysł z Twej strony.
nie wiem co chcesz pokazać i udowodnić takimi wstawkami
4. jeśli dobrze kojarzę to z każdą praktyką związane są ślubowania i zobowiązania oraz konsekwencje i nie koniecznie jest wymóg maksymalnie 7 osób - chyba że jako grupa która praktykuje wspólnie przyjęliście ślubowania i zobowiązania podczas prywatnego spotkania
5. w przypadku MaGyu Lopon też wyjaśniał zobowiązania i wszelkie warunki jakie przyjmujemy rozpoczynjąc naukę w tym cyklu więc nie jest mi to obce.
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
Marcellus pisze:1. skoro wypowiadasz się w imieniu Sanghi to używam słownictwa Wy jako całość organizacji - jeśli tak się wypowiadasz to bierz za to odpowiedzialność
Biorę za to odpowiedzialność co piszę do Ciebie i zwracam Tobie uwagę, że rozmawiasz ze mną a nie z jakimiś ''Wy''. Jeżeli chcesz sobie tu psy wieszać /bo nie zgadzasz się z tym co piszę/, to proszę bardzo, ale personalnie na mnie a nie na sandze. Sangę proponuję Tobie zostawić w spokoju.
Marcellus pisze:3. ironia która przewija się w Twych wypowiedziach nie jest na miejscu i tylko świadczy o podejściu do pewnych spraw np "Proponuje byś napisał do Menri w tej sprawie - poproś ich o komplet tekstów tantry matki... ciekawe co odpowiedzą.Napisz też do ligminczy taką prośbę - niech prześlą Tobie teksty praktyk... ciekawe co odpowiedzą.
Nie zapomnij przy tym poinformować ich, że teksty praktyk należą do wszystkich /to nauki buddów, które należą do wszystkich/, by wiedzieli, czym motywujesz swą prośbę, bo mogą się zdziwić skąd ten pomysł z Twej strony.
nie wiem co chcesz pokazać i udowodnić takimi wstawkami
Nic poza tym, że pisząc tam będziesz miał okazję się przekonać, jak to jest z dostępnością do tekstów praktyk, czy nauk.
Marcellus pisze:4. jeśli dobrze kojarzę to z każdą praktyką związane są ślubowania i zobowiązania oraz konsekwencje i nie koniecznie jest wymóg maksymalnie 7 osób (...)
Nie, nie z każdą praktyką są związane ślubowania /o zobowiązaniach na ten moment nie wspominam/. Jeżeli np chcesz praktykować pięć walecznych sylab, to nie musisz przyjmować żadnych ślubowań. To samo tyczy się praktyki Szierab Cziammy, szine, czy Bogiń Elementów /itd itp/
W przypadku tantry matki - piszę do Ciebie cały czas konkretnie o niej - jest to wymóg, że przyjmuje się te ślubowania w gronie nie większym niż siedem osób /jest to inicjacja tantryczna/, jeżeli chce się podążać tą ścieżką zgodnie z zaleceniami jakie w jej ramach obowiązują i Jongdzin Tenzin Namdak Rinpocze w większym gronie ich nie udziela - nie wiesz tego?
Natomiast nie jest to wymogiem /ślubowania/, gdy chce się praktykować pewne elementy z tantry matki /np jogę snu i śnienia/, oraz jeżeli nie podjęło się jednoznacznej decyzji, że chce się tą ścieżką podążać i zostawiło się sobie przestrzeń na podjęcie tej decyzji do ukończenia nyndro, na przykład - a dalej takie ślubowania są już wymagane i nie są one jedyne /te pięć podstawowych wskazań/, bo w ramach podążania tą ścieżką i wraz z wchodzeniem w kolejne jej etapy, przyjmuje się kolejne.

Pozdrawiam
kunzang

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

Widzę że niestety rozmowa jest jałowa bo dalej chcesz mi udowadniać że jestem durniem a Ty wiesz wszystko!!
"Nic poza tym, że pisząc tam będziesz miał okazję się przekonać, jak to jest z dostępnością do tekstów praktyk, czy nauk." Myślisz że ja nie zdaje sobie z tego sprawy jak jest!!! Ale uważam że jeśli się ma przekaz i chce się robić praktykę, było się na retricie to otrzymanie tekstu nie powinno być problemem.
Oczywiście że wiem co i jak ze ślubowaniami i zobowiązaniami nie musisz mi udowadniać swojej wszechwiedzy.
Co do Sangi nie wiesza psów na Sandze ani Tym bardziej na Twojej osobie jestem daleki od tego, jeśli uważasz merytoryczną wymianę na forum jak wieszanie psów bo ktoś ma inny pogląd niż Ty to ja dziękuje za taką wymianę - strasznie jesteś przewrażliwiony na swym punkcie -Twoje wypowiedzi są tak skonstruowane że jasno z nich wynika że wypowiadasz się w imieniu Sanghi piszesz Sanga to Sanga tamto a potem masz pretensje - wiele osób może działać bez pośrednictwa jakichkolwiek organizacji.
Pozdrawiam
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
stworzenie
Posty: 1058
Rejestracja: śr maja 28, 2008 21:24
Płeć: kobieta
Tradycja: bon
Lokalizacja: Reda

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: stworzenie »

Temat o Tantrze Matki: tu

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
Marcellus pisze:(...)
Co do Sangi nie wiesza psów na Sandze ani Tym bardziej na Twojej osobie jestem daleki od tego, jeśli uważasz merytoryczną wymianę na forum jak wieszanie psów bo ktoś ma inny pogląd niż Ty to ja dziękuje za taką wymianę - strasznie jesteś przewrażliwiony na swym punkcie -Twoje wypowiedzi są tak skonstruowane że jasno z nich wynika że wypowiadasz się w imieniu Sanghi piszesz Sanga to Sanga tamto a potem masz pretensje - wiele osób może działać bez pośrednictwa jakichkolwiek organizacji
Tak. Rzeczywiście - masz rację - za dużo z mej strony o sandze... niepotrzebnie :zawstydzony:
Dziękuje za zwrócenie uwagi na to :namaste:
Ze swej strony rzeknę na zakończenie tej kwestii byś, proszę, wziął pod rozwagę to, że będąc ''pozasangowcem'' /jak rozumiem jesteś poza Sangą/, masz w stosunku co do sangi skierowane oczekiwania /np to, iż będzie mnich rezydent, dzięki któremu będziesz miał lepszy dostęp do nauk/, to z jednej strony a z drugiej, że tak jak nauczycielom zawdzięczasz nauki i przekaz, tak sandze zawdzięczasz to, że się z nimi zetknąłeś i masz dostęp do coraz szerszego spektrum zarówno nauk, jak i nauczycieli.

Co do tego, że ta rozmowa jest jałowa, to z swej strony tak jej nie odbieram - była bardzo pouczającą. Dziękuję :padam:

Pozdrawiam
kunzang

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

Witam
Tak tu się zgadzamy masz rację - hmm to jest tak jeśli chodzi o główną organizację np. Związek Garuda to jestem po za ale jeśli chodzi o wewnętrzną grupę lokalną to jak najbardziej wewnątrz :namaste:
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
pawel
Posty: 1271
Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: pawel »

Marcellus pisze:Witam
Tak tu się zgadzamy masz rację - hmm to jest tak jeśli chodzi o główną organizację np. Związek Garuda to jestem po za ale jeśli chodzi o wewnętrzną grupę lokalną to jak najbardziej wewnątrz :namaste:
Sangha to wspólnota buddyjska. Oczywiście można interpretować szerzej lub węziej, czyli można mówić o sandze w obrębie danej linii przekazu, sandze w obrębie danego rodzaju nauk lub sandze konkretnego mistrza, ale jak się praktykuje nauki otrzymane od konkretnego nauczyciela, to określenie
kunzang pisze: ''pozasangowcem'' /jak rozumiem jesteś poza Sangą/
jest absurdalne: można być poza związkiem takim czy innym - czyli nie być formalnie członkiem organizacji - ale nie można być poza sanghą. Na każdym poziomie buddyjskiej praktyki przyjmuje się schronienie w sandze, czyli w tych, którzy otrzymali te same nauki, ten sam przekaz. Związek jaki się nawiązuje w ten sposób trwa aż do osiągnięcia realizacji i także dalej, jako że mamy wszyscy ślubowanie pomagania w osiągnięciu stanu buddy - czyli do chwili osiągnięcia realizacji przez wszystkich którzy ten związek nawiązali.
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
pawel pisze:(...) Sangha to wspólnota buddyjska. Oczywiście można interpretować szerzej lub węziej, czyli można mówić o sandze w obrębie danej linii przekazu, sandze w obrębie danego rodzaju nauk lub sandze konkretnego mistrza, ale jak się praktykuje nauki otrzymane od konkretnego nauczyciela, to określenie
kunzang pisze: ''pozasangowcem'' /jak rozumiem jesteś poza Sangą/
jest absurdalne: można być poza związkiem takim czy innym - czyli nie być formalnie członkiem organizacji - ale nie można być poza sanghą. (...)
To czy ktoś czuje, że jest w sandze, czy też nie jest, nie jest zależne od tego co na ten temat ktoś inny uważa i jak to zdefiniuje, a zależy to od tego, jak dana osoba, której się to bezpośrednio tyczy, to czuje, i czy w związku z tym określa siebie jako osobę poza sangą, czy też nie, a ze swej strony jestem daleki od tego, by tym osobom wciskać w brzuch, że jednak są w sandze /bo uważam to, czy tamto w związku z tym, czy tamtym/. To, czy takie osoby są czy nie są w sandze w istocie nie jest zależne od formułek, a od wewnętrznego poczucia danej osoby i jeżeli takiego poczucia nie ma, to żadne rytuały, czy formułki nic tu nie zmieniają, bo dana osoba czuje się po prostu poza sangą i ma do tego prawo, tak uważam.
To nie rytuały o tym decydują, czy ktoś jest w sandze, czy nie, a poczucie danej osoby tyczące się tego - jeżeli takiego poczucia nie ma, to żaden rytuał nic tu nie zmienia, staje się pusty. I jeżeli dana osoba chce być poza sangą, to po prostu poza nią będzie - jej wybór.

Pozdrawiam
kunzang

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

Witam
Marcellus pisze: Tak tu się zgadzamy masz rację - hmm to jest tak jeśli chodzi o główną organizację np. Związek Garuda to jestem po za (...)
Rozumiem, tylko, że związek garuda nie jest organizacją a jest sangą. To, że jak każdy związek wyznaniowy - którym jest - jest w jakiś sposób zorganizowany, nie czyni go z automatu organizacją. To nie jest organizacja garuda, a jest to sanga garuda.

Pozdrawiam
kunzang

Awatar użytkownika
pawel
Posty: 1271
Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: pawel »

kunzang pisze:To czy ktoś czuje, że jest w sandze, czy też nie jest, nie jest zależne od tego co na ten temat ktoś inny uważa i jak to zdefiniuje, a zależy to od tego, jak dana osoba, której się to bezpośrednio tyczy, to czuje, czyli, czy określa siebie poza sangą, czy też nie i ze swej strony jestem daleki od tego, by tym osobom wciskać w brzuch, że jednak są w sandze
ok
kunzang pisze:To, czy takie osoby są czy nie są w sandze w istocie nie jest zależne od formułek, a od wewnętrznego poczucia danej osoby i jeżeli takiego poczucia nie ma, to żadne rytuały, czy formułki nic tu nie zmieniają, bo dana osoba czuje się po prostu poza sangą
Tak.
Natomiast nie ma możliwości praktykowania z takim nastawieniem dokładnie niczego poza schronieniem.
I nie formułki mam na myśli, to rzeczywiste rozbudzenie tego, o czym te formułki mówią.
Czyli tu
kunzang pisze: i ma do tego prawo, tak uważam.
się nie zgadzamy :)
kunzang pisze:To nie rytuały o tym decydują, czy ktoś jest w sandze, czy nie, a poczucie danej osoby tyczące się tego - jeżeli takiego poczucia nie ma, to żaden rytuał nic tu nie zmienia, staje się pusty. I jeżeli dana osoba chce być poza sangą, to po prostu poza nią będzie - jej wybór.
Tak. Podobnie ze współczuciem - żadne rytuały ani formułki o tym co ktoś czuje nie decydują, a rzeczywiste wewnętrzne odczucie, a to rodzi się z rzeczywistej pracy. Jeżeli tego nie ma - odczucia, ale jest praca, to znaczy że jest zrozumienie i z tego zrozumienia i z tej pracy może narodzić się odczucie. Jeżeli zrozumienia nie ma - to sorry. Jongdzin Rinpocze w komentarzu do nauk Tantry Matki powiedział, że wszystkie bóstwa powstają z jedności pustki i współczucia - jeżeli tego nie ma, to to co ktoś praktykuje to nie jest Bon. Podobnie Namkhai Norbu Rinpocze mówi, że kiedy ktoś otrzymuje nauki Dzogczen i podąża za nimi, automatycznie przyjmuje w nich schronienie - nie ma takiej możliwości, że tego nie rozumie. Jeżeli dla kogoś jest problemem to zrozumienie, to powinien nad tym pracować - rozwinąć te zdolności, których mu brakuje - pracować ze swoimi okolicznościami. A Nyima Dakpa Rinpocze powiedział: po pierwsze konieczne jest zrozumieć. Dalej - to nie wystarcza, trzeba praktykować - ale bez zrozumienia nie ma czego praktykować, bo jak można praktykować coś, czego się nie rozumie?

Nie tak dawno spotkałem kogoś, kto praktykuje w taki sposób. Z tymi to a tymi osobami nie chce mieć nic wspólnego, to a tamto o nich uważa (epitety nie do powtórzenia), współczucie - tak, jasne, ale to nie dla niego. Powtarza mantry i modlitwy w idealny sposób, to jest dla niego najważniejsze. Wiesz jaki jest rezultat takiego praktykowania? Metodycznego praktykowania jakiejś emocji - w tym przypadku dumy i nienawiści?

To tyle ode mnie. Rozumiem jednak inne podejście do tej kwestii, co nie zmienia faktu, iż będzie ono szkodliwe. Czy się zaczyna od dołu i idzie do góry stopniowo, czy się zaczyna od góry (jak dzogczen - od owocu) podstaw nie da się przeskoczyć. Żeby wyminąć drzewo, trzeba ruszyć kierownicą.

Pozdro! :namaste:
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia

Awatar użytkownika
Marcellus
Posty: 65
Rejestracja: pt sie 14, 2009 08:47
Tradycja: Yungdrung Bon

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: Marcellus »

Witam

Widzę że wymiana zdań się rozwinęła więc sprecyzuje co miałem na myśli bo chyba nie wyciągnęliście tego z mego tekstu:

Jeśli mi chodzi o Sange jako grupę która ma te same przekazy, praktykuje wspólne praktyki, ma tych samych mistrzów czy tez podąża tą samą linią to jak najbardziej jestem w Sandze i mam w jej duże oparcie oraz darzę ją wielkim szacunkiem jako grupę praktykujących.

Natomiast Sanga jako organizacja to chodziło mi głównie o to że wypełniasz formalny akces stajesz się członkiem, płacisz składki itd. - w tym rozumowaniu nie jestem w organizacji.

Czy można praktykować skutecznie nie będąc w Sandze-organizacji myślę że tak jeśli rozumie się jaką spełnia funkcję oraz darzy się ja szacunkiem, współczuciem oraz się jej pomaga. Przecież przyjmujemy schronienie w Buddzie, Dharmie i Sandze. Trzeba znać i uświadamiać sobie funkcje jakie pełnią te 3 klejnoty.
...Post tenebras lux...

Awatar użytkownika
pawel
Posty: 1271
Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Kotakt mailowy z Mnichami

Nieprzeczytany post autor: pawel »

Marcellus pisze:Jeśli mi chodzi o Sange jako grupę która ma te same przekazy, praktykuje wspólne praktyki, ma tych samych mistrzów czy tez podąża tą samą linią to jak najbardziej jestem w Sandze i mam w jej duże oparcie oraz darzę ją wielkim szacunkiem jako grupę praktykujących.
Cieszę się że się rozumiemy.
Marcellus pisze:Natomiast Sanga jako organizacja to chodziło mi głównie o to że wypełniasz formalny akces stajesz się członkiem, płacisz składki itd. - w tym rozumowaniu nie jestem w organizacji.

Czy można praktykować skutecznie nie będąc w Sandze-organizacji myślę że tak jeśli rozumie się jaką spełnia funkcję oraz darzy się ja szacunkiem, współczuciem oraz się jej pomaga.
Amen! W pełni się z Tobą zgadzam.
Pozdrawiam! :)
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kontakt”