Hej,
piszę w dziale Theravada, gdyż wydaje mi się najbliższy źródłowemu, oryginalnemu buddyzmowi.
Wobec tego, że Budda nauczał o przyczynie cierpienia jako pragnieniu przyjemności i niechęci wobec nieprzyjemnych doznań, mam takie pytanie.
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka radości życia? Czy nie kryje się wtedy w naszym umyśle taka myśl: gdy doświadczamy czegoś przyjemnego - że to nie jest dobrze, że powinniśmy od tego uczucia się dystansować?
pozdrawiam
Piotrek
rezerwa wobec przyjemności
Moderator: Har-Dao
- kunzang
- Admin
- Posty: 12758
- Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
- Płeć: mężczyzna
- Tradycja: Yungdrung Bon
- Lokalizacja: Zantyr
Re: rezerwa wobec przyjemności
witaj
jak dla mnie, to jest źle postawione pytanie (tak generalnie), ponieważ niesie w sobie tezę (tak w ramach szczegółu), że coś i jakiś proces, może nas pozbawić określonej wartości (a co z innymi wartościami?... dlaczego nie mach ich w pytaniu?).
temu typowi pytań nie ma końca:
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka szczęśliwego życia?
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka przyjemności w życiu?
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka emocjonalnego życia?
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka namiętności w życiu?
(itd, itp)
to z jednej strony,
a z drugiej, czy to w ramach theravady, czy to w ramach szkół tybetańskich, a w ramach ścieżki ku ustaniu cierpienia i realizacji tej ścieżki, bywają takie cztery kardynalne stany umysłu jak Brahmaviharā:
''1. Maitri: kochająca dobroć; życzenie radości i przyczyn radości dla wszystkich istot
2. Karuna: współczucie; życzenie wolności od cierpienia i przyczyn cierpienia dla wszystkich istot
3. Mudita: współradość; altruistyczna radość wobec radości innych istot
4. Upeksa: bezstronność; wolność od pożądania i niechęci, a także utrzymywanie w równowadze siebie i innych istot''
radość, jest tu jednym ze stanów i jedną z buddyjskich praktyk, na których się polega, więc masz odpowiedź na swe pytanie

pozdrawiam

ps
a tak serio, choć wszyscy robimy siusiu, to każdym z nas powodują inne racje 
mi pojawia się pytanie: a skąd pomysł, że mogłoby pozbawiać radości życia, a nie na przykład, poczucia szczęścia?
jak dla mnie, to jest źle postawione pytanie (tak generalnie), ponieważ niesie w sobie tezę (tak w ramach szczegółu), że coś i jakiś proces, może nas pozbawić określonej wartości (a co z innymi wartościami?... dlaczego nie mach ich w pytaniu?).
temu typowi pytań nie ma końca:
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka szczęśliwego życia?
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka przyjemności w życiu?
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka emocjonalnego życia?
Czy jeżeli zaufa się Buddzie i jego naukom, a następnie stanie się praktykującym, czy to nie pozbawia człowieka namiętności w życiu?
(itd, itp)
to z jednej strony,
a z drugiej, czy to w ramach theravady, czy to w ramach szkół tybetańskich, a w ramach ścieżki ku ustaniu cierpienia i realizacji tej ścieżki, bywają takie cztery kardynalne stany umysłu jak Brahmaviharā:
''1. Maitri: kochająca dobroć; życzenie radości i przyczyn radości dla wszystkich istot
2. Karuna: współczucie; życzenie wolności od cierpienia i przyczyn cierpienia dla wszystkich istot
3. Mudita: współradość; altruistyczna radość wobec radości innych istot
4. Upeksa: bezstronność; wolność od pożądania i niechęci, a także utrzymywanie w równowadze siebie i innych istot''
radość, jest tu jednym ze stanów i jedną z buddyjskich praktyk, na których się polega, więc masz odpowiedź na swe pytanie
mi się pojawia pytanie: w imię czego należałoby się, od takiego uczucia dystansować, a nie pozwolić mu być w pełni, patrząc, jak się pojawia, wypełnia przestrzeń, po czym wygasa, podobnie jak doświadczenie czegoś nieprzyjemnego - dlaczego nie pozwolić temu być i radzić sobie z tym, w taki sposób w jaki w danym monecie jesteśmy temu władni podołać. różne szkoły buddyzmu mają tu swe sposoby, na to, jeżeli nie potrafimy w tych sytuacjach odnaleźć się w stanie kontemplacji, wglądu, to podąża się z wyjaśnieniami tyczącymi się prawdy relatywnej, które są we wszystkich szkołach
pozdrawiam
ps
każdy mierzy swą miarą, co się tam w nim kryje i co uważa, że w związku z tym w innych się kryje, jak mawiali starożytni górale