Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Wasze pierwsze pytania tyczące się buddyzmu

Moderator: forum e-budda team

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

Witam.
Właśnie założyłem konto na forum i jest to mój pierwszy wątek. O sobie napiszę tyle, że mam 19 lat i interesuje się buddyzmem już od dłuższego czasu, szczególnie Theravadą - czytam polskie i angielskie tłumaczenia sutt oraz zgadzam się z wieloma prawdami wyłożonymi przez buddę na temat cierpienia - zbiega się to w pewnym sensie z moimi osobistymi poglądami i przemyśleniami. Dlatego będę używał form z języka pali.
Jednak jest w buddyzmie wiele rzeczy, których nie uznaję, gdyż nie widzę podstaw ku temu żeby uznać je za prawdziwe - między innymi prawo kammy oraz ponowne zradzanie.
Z moich przemyśleń wynika jedynie, że jeśli urodziłem się i istnieję, jestem trochę takim obserwatorem i podmiotem cierpienia (wiem że w buddyzmie nie ma czegoś takiego jak jaźń, i też raczej nie uznaję czegoś takiego, ale ja na razie za buddystę się nie uważam i chcę się jakoś wysłowić) to oznacza to, że gdy mnie tu nie było, to istniała możliwość zaistnienia mnie. Dalej wnioskuję, że jeśli umrę i moje ciało wraz z procesami psychicznymi ulegnie destrukcji, które w świetle współczesnej nauki warunkują cierpienie, to nie mam gwarancji, że już nigdy nie będę istniał - skoro teraz czuję i cierpię, to możliwość powstania podmiotu cierpienia tylko ten jeden raz wydaje mi się nierealna. To tyle jeśli chodzi o moje poglądy, które w jakiś sposób zbiegają się z tematem.
Podkreślam, że interesuje mnie to co uniwersalne dla wszystkich odłamów buddyzmu, oraz nurt theravada. Moje pytanie brzmi: na jakiej konkretnie podstawie buddyści uznają pogląd o prawdziwości prawa kammy oraz pogląd o ponownym zradzaniu za poglądy prawdziwe?
Według informacji ustalonych przeze mnie z wielu źródeł, Budda uzyskał całkowity wgląd w istnienie prawa kammy w momencie uzyskania oświecenia. Dlaczego w takim razie świeccy wyznawcy, mimo braku wglądu w wiedzę i wizję jaką posiadał Budda, decydują się również uznawać prawo kammy i ponowne zradzanie - czy wynika to z przekonania o mądrości Buddy i jego wglądzie w naturę rzeczy, czy mają ku temu jakieś osobiste powody i podstawy? A może chodzi po prostu o religijną wiarę, gdyż buddyzm funkcjonuje obecnie jako religia? Lub nie mają tej wiedzy i chcą być po prostu dobrymi ludźmi i praktykować na wszelki wypadek - aczkolwiek wtedy wiele z nauk buddyjskich traci w moich oczach sens.
Jeżeli buddyści (hipotetycznie) nie mają potwierdzonej własnym doświadczeniem wiedzy o prawdziwości prawa kammy i ponownym zradzaniu, dlaczego decydują się podążać za naukami Buddy i wierzyć w te poglądy, skoro nie mogą zweryfikować ich jako prawdziwe? Czy nie prościej byłoby uznać, że świat jest po prostu niesprawiedliwy, i dlatego mamy takie życie jakie mamy?
Mam nadzieję że dobrze nakreśliłem mój problem. Liczę na odzew. :)

„Sariputto, czy wierzysz w to co powiedziałem?”, Sariputta bez zawahania odpowiedział „Nie , nie wierze w to ponieważ nie doświadczyłem tego jeszcze”. Budda odrzekł „Bardzo dobrze!, bardzo dobrze!”

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4637
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Mysz pisze:
wt mar 31, 2020 10:27
Moje pytanie brzmi: na jakiej konkretnie podstawie buddyści uznają pogląd o prawdziwości prawa kammy oraz pogląd o ponownym zradzaniu za poglądy prawdziwe?

Cześć, witaj na forum :)

na Twoje pytanie nie jest łatwo odpowiedzieć jednym zdaniem/akapitem, bo odpowiedź wygeneruje prawdopodobnie kolejne pytania i kolejne odpowiedzi. Buddyzm jest pewną całością i każde z pytań w gruncie rzeczy do tej całości się odnosi.

Posłużę się pytaniem własnym: dlaczego wierzymy, że matematyka tworzy wzory opisujące świat? Moja odpowiedź brzmi: bo jest oparta na logice. Czy z tego wynika, że matematyka jest prawdziwa? Moja odpowiedź: nie, bo opiera się na aksjomatach, które trudno uznać za wynikające z logiki, doświadczenia czy zdrowego rozsądku, ale jest użyteczna, można wykorzystać ją do rozwoju cywilizacyjnego. Podobnie jest z wszelkimi teoriami buddyjskimi, są to logicznie budowane konstrukty, pomocne w rozwoju praktykującego buddysty, ale nie są prawdziwe, są wyłącznie narzędziem służącym do logicznego wyjaśnienia celu praktyki.

Karmę przyrównałabym z grubsza do pewnych śladów cyfrowych, pozostawianych w internecie, dzięki którym daje się odtworzyć czyjąś aktywność, takich jak IP czy cookies. One są do znalezienia tak długo, dopóki nie zostaną wyczyszczone. O karmie też można mówić tylko dotąd, dokąd praktykujący nie oczyści umysłu z tzw. splamień. Czyli z punktu widzenia ostatecznego celu praktyki karma nie istnieje. Dlatego też buddyści, jeśli mówią coś o karmie, to głównie po to, żeby przypomnieć sobie o prawie przyczynowości, o tym, że zostawiane są za życia "ślady" dające się w jakimś sensie odtworzyć po śmierci, co dla buddysty oznacza niemożność osiągnięcia wyzwolenia. I tylko tyle. Karmy nie trzeba odnosić do przyszłych żywotów, jeśli nie jest komuś potrzebne logiczne wyjaśnienie, jak to się dzieje, że wspomniane "ślady" umożliwiają kontinuum życia - bo karma jest zawsze teraz, również teraz oczyszcza się umysł praktykującego ze splamień. Tak bym to wyjaśniła.


Pozdrawiam, gt


Ps.
Sporo już tutaj było dyskusji na ten temat karmy i odradzania, podrzucę linki do dwóch wątków, moim zdaniem, najdogłębniej badających temat:
Jeśli nie ma jaźni, jak pisze Bodhi Bhikku…
Odrodzenie / reinkarnacja wg buddyzmu Theravada

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

GreenTea pisze:
śr kwie 01, 2020 03:13
Karmy nie trzeba odnosić do przyszłych żywotów, jeśli nie jest komuś potrzebne logiczne wyjaśnienie, jak to się dzieje, że wspomniane "ślady" umożliwiają kontinuum życia
Właśnie mnie chyba interesuje to, jak można sprawdzić, czy tak się dzieje - za pomocą pewnej logiki, obserwacji, medytacji lub inaczej. Na przykład przez przypominanie sobie poprzednich żyć, chociaż to nie musi być 100%-owy dowód. Budda poniekąd był tego pewien dopiero w chwili oświecenia, więc można porównać to do pewnego rodzaju objawienia, tylko nie ma tu kogoś kto to objawia, więc lepszą nazwą jest uzyskanie wglądu. Tylko nie wiem, jak ten wgląd, którego potrzebuję aby móc wybrać właściwą drogę, uzyskać i nawet gdybym go uzyskał, to czy mógłbym mieć pewność że ponowne zradzanie i prawo kammy są na 100% prawdziwe. Nie wiem jak ten wgląd/wiedza o naturze rzeczy działa. Na pewno byłaby tu przydatna praktyka medytacyjna, tylko nie mam pewności czy doprowadziła by mnie ona jakoś do tej wiedzy. Czy po prostu konieczne jest bycie oświeconym. :D
Na pewno wgłębię się w przytoczone wątki, jeśli znajdę tam odpowiedź na moje rozterki to postaram się napisać.

PS. Pisałem wczoraj z tym do moderatora na maila, ale jeszcze nie uzyskałem odpowiedzi - to normalne że jako początkujący nie mogę wysyłać wiadomości prywatnych?

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4637
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Mysz pisze:
śr kwie 01, 2020 13:51
Właśnie mnie chyba interesuje to, jak można sprawdzić, czy tak się dzieje - za pomocą pewnej logiki, obserwacji, medytacji lub inaczej.

Do mnie najbardziej przemawiają logiczne wyjaśnienia Theravady, w wątkach, które podesłałam, trochę o nich jest. W buddyzmie tybetańskim natomiast zdarzały się bardzo głębokie medytacje, wykonywane przez wielkich mistrzów, które pozwalały na doświadczenie stanów wykraczających poza zwykłe ludzkie życie, powstały potem opisy tych wędrówek. Przyznam, że ja sama nie bardzo wchodzę w temat kolejnych żywotów, bo to, co dzieje się w moim życiu teraz w zupełności mi wystarcza do sprawdzenia, czym może skutkować praktyka buddyjska ;)

Mysz pisze:
śr kwie 01, 2020 13:51
PS. Pisałem wczoraj z tym do moderatora na maila, ale jeszcze nie uzyskałem odpowiedzi - to normalne że jako początkujący nie mogę wysyłać wiadomości prywatnych?
Musi zaakceptować, jak się pojawi, z pewnością da znać.


pozdrawiam, gt

Awatar użytkownika
piotr
ex Global Moderator
Posty: 3575
Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: piotr »

Cześć,

nie jestem pewien czy buddyjska karma jest sprawiedliwa, po pierwsze w pewnym sensie można się w jakimś stopniu "wykupić" z przykrych konsekwencji swoich działań (pewnie znasz porównanie bryłki soli w szklance wody i w oceanie); po drugie tak naprawdę cierpisz w wyniku działań, z poprzednich żyć, których nawet nie pamiętasz; Gdzie tu sprawiedliwość? :)

Co do pytania, to ta zasada nie ma żadnego dowodu, jest pozycją przyjętą z pragmatycznego powodu - bo się opłaca w nią wierzyć w tym życiu.

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

Wydaje mi się, że mój problem polega na tym, że uważam, że nie warto medytować, praktykować i dążyć do wyzwolenia od cierpienia, jeśli po śmierci nic nie ma, więc wtedy i tak nie będę cierpiał, nie opłaca mi się po prostu wysilać w celu osiągnięcia tego celu, żeby nie cierpieć jedynie do końca życia, skoro później tak czy tak mnie nie będzie, lepiej po prostu unikać cierpienia i cieszyć się życiem. W tym mój problem. Nie wiem czym mam się kierować w życiu, bo po prostu nie znam czegoś w rodzaju prawdziwej natury rzeczywistości. A jeśli istnieje pewne bóstwo które po śmierci może zesłać nas do piekła, chociażby dlatego że go nie wyznawaliśmy? Wtedy warto osiągnąć wyzwolenie od cierpienia za życia, aby nie cierpieć wieczności w piekle. Tylko tu buddyzm już nie będzie pomocny, bo zakłada istnienie ponownego zradzania i kammy.
Więc nie wiem skąd pogląd, że w tym życiu opłaca się wierzyć kammę i ponowne zradzanie - jeśli podejmiemy trud dojścia do wyzwolenia od cierpienia, a po śmierci nic nie ma, to oczywiście nie będziemy cierpieć do końca życia, ale moglibyśmy też wypełnić to życie radością i przyjemnościami, pogodzić się z cierpieniem i umrzeć. Wiem że umieranie nie jest przyjemne, ale czy opłaca osiągać wyzwolenie od cierpienia na te kilkadziesiąt lat, skoro gdybyśmy go nie osiągnęli to i tak po śmierci nie cierpielibyśmy? To znaczy warto wierzyć w ten pogląd o tyle, że wtedy bylibyśmy dobrzy dla innych i mielibyśmy z tego satysfakcje, nawet gdyby żadnej karmy nie było.
Myślę że te przemyślenia dobrze obrazują dlaczego chcę posiąść tę wiedzę.
A, i nie znam tego porównania z solą. :)

Awatar użytkownika
piotr
ex Global Moderator
Posty: 3575
Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: piotr »

Cześć,

a uważasz może, że warto dobrze przeżyć to życie? Jeśli tak, to czy dobre życie polega na tym, żeby się nim "cieszyć"? Czy może w tym równaniu potrzebne jest coś jeszcze oprócz składnika "cieszyć się"? Albo może coś zamiast niego? Spójrz na filozofię buddyjską jak na jeden z przykładów etyki cnót i rozważ czy ona ma dla Ciebie jakiś sens.

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

Rozumiem wyrażenie "dobrze przeżyć życie" jako pytanie natury moralnej wobec ludzi/innych istot oraz dotyczące wyboru postępowania w sytuacjach w których się znaleźliśmy, lub dotyczące własnych korzyści i oceny życia patrząc z perspektywy umierającego. Jeśli chodzi o etykę buddyjską, to rozumiem to tak, że dobrą kammą skutkują działania korzystne dla innych, a krzywdzenie ich skutkuje złą, nie wchodząc we wszelkie cnoty mefytacyjne i oczyszczanie się ze złej kammy. Na pewno każdy/większość z nas chce uniknąć swojego cierpienia i być zadowolonym ze swojego życia, i w miarę możliwości gromadzić pozytywne przeżycia/być szczęśliwym, bo myślę, że taka jest nasza natura - ta radość świadczy o odnoszonych korzyściach natury fizycznej lub psychicznej. Jeśli chodzi o to czy warto postępować etycznie wobec innych, czyli nie krzywdzić ich lub pomagać im/dobrze im życzyć, to ostatecznie nie wiem. Ja np. mam w sobie współczucie (pewnie ze względu na złe rzeczy których doświadczyłem i inne czynniki środowiskowe) i pewną potrzebę bycia szanowanym/akceptowanym, dlatego staram się postępować w ten sposób. Oczywiście, można być egoistą, lub szanować jedynie pewne grono osób, ale skończyć się to może odrzuceniem ze strony innych lub w przypadku złamania norm społecznych - karą, co po prostu może prowadzić do braku szczęścia, problemów i np. załamania. Na pewno większość ludzi przedkłada swoje dobro nad dobro innych, ale to raczej zrozumiałe - my też czujemy i kierujemy się swoim interesem, i gdybyśmy zaniedbywali siebie aby jedynie pomagać innym mogłoby to być nieefektywne.
Także w przypadku braku życia po śmierci moją perspektywą jest po prostu unikanie cierpienia i niekrzywdzenie innych, bycie szczęśliwym też trochę z tego wynika, bo mamy potrzeby przez które dążymy do swojego dobrostanu, i gdybyśmy ich nie zaspokoiliśmy to cierpielibyśmy. Bo faktycznie, jeśli nie ma po śmierci kary za złe uczynki i nagrody za dobre, to sami możemy wybrać, jak chcemy postępować i co uważamy za sluszne. Tylko nie ma takiej pewności, dlatego może lepiej postępować moralnie wobec innych, nie poświęcając im całego swojego życia, czyli w granicach zdrowego rozsądku.
Spotkałem się też w szkole z opinią że dobre życie musi być złożone, raczej się z tym zgadzam, ale nie mam na ten temat przemyśleń.
Gdybym uznał przekonania o prawie kammy
i ponownym ztadzaniu za zweryfikowane dla mnie i prawdziwe, prawdopodobnie nie zamknąłbym się od razu w klasztorze, tylko po prostu dodałbym do mojej etyki pewną praktykę medytacyjną i żył dalej w zgodzie ze swoimi przekonaniami, dążąc do dobrostanu i braku krzywdy mojego i innych.
A gdybym miał pewność, że świat został stworzony przez pewne bóstwo (mam jedynie osobiste powody żeby uważać, że tak nie jest) to bynajmniej nie zdecydowałbym się na wyznawanie go - ktoś, kto stworzył tyle cierpienia nie jest dla mnie źródłem moralności ani kimś, kto może mnie oceniać i karać.

Awatar użytkownika
piotr
ex Global Moderator
Posty: 3575
Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: piotr »

Cześć,

możesz spojrzeć na swoje hipotetyczne przyszłe życie jak na osobę zupełnie sobie obcą, której jakość życia będzie wynikała między innymi z działań, które sam podejmiesz. Zgodnie z twoją zasadą niekrzywdzenia innych, postaraj się żyć tak żeby tego kogoś nie krzywdzić w przyszłości, wg. nauk buddyjskich zrobisz tak dbając o siebie w tym życiu i żyjąc zgodne z naturą, zasadą przyczyny i skutku - to jest wg. nauk buddyjskich najlepsza pozycja, którą można obstawić w sytuacji swojej niewiedzy, w której znajduje się człowiek.

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

Mam też takie przemyślenie. Że warto poświęcić swoje życie na poznanie prawdziwej natury rzeczywistości przez wgląd np. medytacyjny, ale tylko wtedy, jeżeli obawiamy się, że cierpienie nigdy się nie skończy i chcemy przestrzec innych ludzi przed tym, aby postępowali tak, aby ich działania nie skutkowały cierpieniem. Oczywiście również dla własnej wiedzy. Być może w takiej sytuacji jeszcze za życia możnaby było się od tego cierpienia wyzwolić. To bardzo altruistyczna koncepcja, i raczej nie zamierzam się w ten sposób na ten moment poświęcać, bo jestem optymistą, ale nadaje ona w moim odczuciu pewien sens praktykom medytacyjnym, bo generalnie próbowałem kilka razy medytować, ale nie widziałem w tym większych korzyści, to znaczy widziałem tylko takie jak uspokojenie, panowanie nad sobą i lepsze funkcjonowanie psychiczne itp.
Często myślę o tym czy możemy poznać naturę rzeczywistości przez poznanie zmysłowe lub wiedzę, gdyby tak było, to byłoby to podobne do tego co napisał iks w swoim wątku związanym z cybernetyką - poznanie prawdziwej natury rzeczywistości (i wszystko z tym związane) byłoby dostępne tylko dla zaawansowanych naukowców. A buddyzm naucza, że naturą wszystkich rzeczy jest pustka i nietrwałość, osobiście się z tym zgadzam, bo nie ma niczego co moglibyśmy prawdziwie uchwycić, w związku z czym te rzeczy ani istnieją ani nie istnieją, więc jak możemy ufać poznaniu zmysłowemu i wiedzy empirycznej skoro świat jest iluzoryczny? Może taką wiedzę faktycznie można osiągnąć poprzez skupienie i wgląd medytacyjny? Muszę nad tym pomyśleć. Mam wrażenie, że i tak już bardzo wiele się dowiedziałem wyszukując informacje na temat buddyzmu.

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4637
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Mysz pisze:
czw kwie 02, 2020 12:35
Mam też takie przemyślenie. Że warto poświęcić swoje życie na poznanie prawdziwej natury rzeczywistości przez wgląd np. medytacyjny, ale tylko wtedy, jeżeli obawiamy się, że cierpienie nigdy się nie skończy i chcemy przestrzec innych ludzi przed tym, aby postępowali tak, aby ich działania nie skutkowały cierpieniem. Oczywiście również dla własnej wiedzy. Być może w takiej sytuacji jeszcze za życia możnaby było się od tego cierpienia wyzwolić.

No właśnie z grubsza o to właśnie w buddyzmie chodzi, zamieniłabym tylko słowo "przestrzec" na "ochronić".
W pierwszym swoim poście napisałeś, że "Budda uzyskał całkowity wgląd w istnienie prawa kammy w momencie uzyskania oświecenia". Nie wiem, skąd to wziąłeś, ale nauki o karmie istniały jeszcze przed Buddą, on je tylko przeformułował. Natomiast efektem doświadczenia Buddy były Cztery Szlachetne Prawdy, mówiące o tym, że jest cierpienie, ma ono przyczynę, jest możliwość wyjścia z cierpienia i są metody, żeby to zrobić. W centrum nauk Buddy znajduje się zatem nie karma, a możliwość uporania się z cierpieniem, tak teraz (na ile się da), jak i w przyszłości. Oczywiście, jeśli potrafisz wypełnić własne życie sensownymi działaniami przynoszącymi pożytek Tobie i innym istotom, także czuć/wiedzieć, że mają one głębokie znaczenie dla Ciebie i otoczenia, to super, są ludzie, którzy tak myślą i działają nieustannie, wcale buddyzmu nie praktykując. I to jest ok.


Pozdrawiam, gt

Awatar użytkownika
piotr
ex Global Moderator
Posty: 3575
Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: piotr »

GreenTea pisze:
czw kwie 02, 2020 19:08
W pierwszym swoim poście napisałeś, że "Budda uzyskał całkowity wgląd w istnienie prawa kammy w momencie uzyskania oświecenia". Nie wiem, skąd to wziąłeś
40. Kiedy mój skoncentrowany umysł był tak oczyszczony, jasny, nienaganny, wolny od niedoskonałości, podatny, władczy, stały, bazujący na niewzruszoności, nakierowałem, inklinowałem umysł na wiedzę o przemijaniu i ponownym pojawianiu się istot. Boskim okiem, oczyszczonym i przewyższającym ludzkie, widziałem istoty umierające i pojawiające się ponownie, podrzędne i nadrzędne, piękne i brzydkie, o dobrym prowadzeniu się i źle się prowadzące, rozumiałem jak istoty pojawiają się zgodnie z ich działaniami tak:"Te wartościowe istoty, które źle się prowadziły ciałem mową i umysłem, lżące szlachetnych, błędne w swych poglądach, skłaniające się do błędnego poglądu w swych działaniach, po rozpadzie ciała, po śmierci, pojawiły się w stanie deprywacji, zatraceniu, w nieszczęśliwej destynacji, nawet w piekle, ale te wartościowe istoty, o dobrym prowadzeniu ciałem, mową i umysłem, nie lżące szlachetnych, słuszne w swych poglądach, skłaniające się do właściwego poglądu w swych działaniach, po rozpadzie ciała, po śmierci, pojawiły się w dobrej destynacji, nawet w niebiańskim świecie", tak boskim okiem, które jest oczyszczone i przewyższa ludzkie, widziałem istoty umierające i pojawiające się ponownie, podrzędne i nadrzędne, piękne i brzydkie, o dobrym prowadzeniu się i źle się prowadzące. Rozumiałem jak istoty pojawiają się zgodnie z ich działaniami.

41. To była druga wiedza jaką osiągnąłem o drugiej nocnej warcie. Ignorancja została zniszczona, wiedza powstała, ciemność została zniszczona, powstało światło jak zdarza się u tego co trwa gorliwie, pilnie i zdecydowanie. Ale takie przyjemne uczucie, które powstało u mnie, nie nawiedziło mojego umysłu i nie pozostało.

MN 36
, ale też: MN 4, MN 19, MN 71, MN 85, MN 100, MN 130, SN 16.9, AN 8.11
, ale nauki o karmie istniały jeszcze przed Buddą, on je tylko przeformułował.
Albo aż?
Natomiast efektem doświadczenia Buddy były Cztery Szlachetne Prawdy, mówiące o tym, że jest cierpienie, ma ono przyczynę, jest możliwość wyjścia z cierpienia i są metody, żeby to zrobić. W centrum nauk Buddy znajduje się zatem nie karma, a możliwość uporania się z cierpieniem, tak teraz (na ile się da), jak i w przyszłości.
Czyli jednak działanie (karma) ma centralną rolę w naukach buddyjskich, które mówią o tym co można zrobić w kwestii cierpienia.

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

GreenTea pisze:
czw kwie 02, 2020 19:08
["Budda uzyskał całkowity wgląd w istnienie prawa kammy w momencie uzyskania oświecenia". Nie wiem, skąd to wziąłeś, ale nauki o karmie istniały jeszcze przed Buddą, on je tylko przeformułował.

"Zgodnie z powszechnym przekonaniem wiara w kammę i odradzanie była bardzo rozpowszechniona w starożytnych Indiach, a Buddha po prostu wziął ją za pewnik i włączył do swojej Dhammy. Dowody wskazują na coś innego. Wedy, najstarsze hinduistyczne pisma, nie wspominają o kammie i odradzaniu." Źródło: http://sasana.wikidot.com/dobra-kamma-z ... jest-kamma

"Przebudzenie (pāli. bodhi) Buddy Śakjamuniego było tożsame z wyzwoleniem od cierpienia i osiągnięciem pełnego wglądu w naturę rzeczywistości. Powszechnie akceptowana pośród szkół i tradycji buddyjskich nauka o Zależności Powstawania (pāli. paṭiccasamuppāda; sanskr. pratityasamutpada) mówi o uwarunkowanym powstawaniu (pāli. uppajjati) i wstrzymywaniu (pāli. nirujjathi) cierpienia (bolesności) (pāli. dukkha; sanskr. duḥkha)." Źródło: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Buddyzm

Wziąłem to stąd, ale twoja wypowiedź trochę uświadamia mi motywacje Buddy, gdy nie był oświecony. Doświadczył życia w luksusach, zobaczył śmierć, chorobę i ascezę, po czym chciał uwolnić się od tego na zawsze, niezależnie od tego, co jest po śmierci. Czytałem suttę o poszukiwaniu (Ariyapariyesana Sutta, MN 26), z której wynika, że Budda nie satysfakcjonował się byle jaką dharmą. Ale ciężko mi zrozumieć jego poświęcenie wobec niewiedzy na temat tego, co jest po śmierci. Nie wiem czy wyznawał jakąś religię kiedy jeszcze żył jako książę, ale może stąd miał obawy związane z hinduizmem, który zgodnie z przytoczonym przeze mnie artykułem z sasany jest dość niespójny.
Ogólnie zostałem wychowany w rodzinie katolickiej i nieraz katecheci puszczali nam filmy o śmierci klinicznej, więc może faktycznie po śmierci coś jest. Może właśnie możemy się tego dowiedzieć przez doświadczenia takich ludzi, i dlatego warto podjąć wysiłek związany z wyzwoleniem od cierpienia. Może Budda myślał podobnie?
Jednak skutek jest taki, że ja nadal nie rozumiem dlaczego nieoświeceni buddyści mówią o prawie kammy i ponownym powstawaniu, mimo braku pewnych i klarownych podstaw dla takich poglądów, oprócz doświadczeń i nauki ludzi uważających się za oświeconych.
Mam też wątpliwość co do reinkarnacji, ponieważ na religii mówiono mi jeszcze o "dowodach na prawdziwość chrześcijaństwa", takich jak cuda, objawienia i stygmaty, które nieraz wydawały mi się autentyczne. Dlatego mam też obawę, że Bóg istnieje i według jego niepojętej mądrości zasługuję na karę piekła bo go nie wyznaję, a według niektórych przekazów (czasem już sam nie wiem co jest prawdziwe w chrześcijaństwie, a co nie) po zdaniu sobie z jego doskonałości i dobra sam sobie taką karę wybiore. I żadne ziemskie wyzwolenie od cierpienia nie będzie miało znaczenia.

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4637
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

piotr pisze:
czw kwie 02, 2020 19:47
, ale nauki o karmie istniały jeszcze przed Buddą, on je tylko przeformułował.
Albo aż?
Natomiast efektem doświadczenia Buddy były Cztery Szlachetne Prawdy, mówiące o tym, że jest cierpienie, ma ono przyczynę, jest możliwość wyjścia z cierpienia i są metody, żeby to zrobić. W centrum nauk Buddy znajduje się zatem nie karma, a możliwość uporania się z cierpieniem, tak teraz (na ile się da), jak i w przyszłości.
Czyli jednak działanie (karma) ma centralną rolę w naukach buddyjskich, które mówią o tym co można zrobić w kwestii cierpienia.

Dzięki, Piotr, tak mi się napisało "tylko", no wiem, że "aż", sorry :)
Jednak ciągle uważam, że najpierw w buddyzmie chodzi o Cztery Szlachetne Prawdy, a nauki o karmie pozwalają zrozumieć to, co w nich jest zawarte. Bo jeśli kolejność się odwróci, to ryzyko rozumienia karmy głównie jako czynnika mocno determinującego życie ludzkie, od którego wszystko zależy (muszę zgodzić się na swój los), jest bardzo duże. Niewielu ludzi łączy karmę z przyczyną (intencją, działaniem) tu i teraz, a zatem z możliwością tu i teraz zmiany, częściej myśli się o napotykanych skutkach, a jeszcze częściej o pojmowanej po swojemu reinkarnacji, która na dobrą sprawę, po bliższym rozpoznaniu jej koncepcji w buddyzmie, niejednego mogłaby rozczarować.


Pozdrawiam, gt

Mysz pisze:
czw kwie 02, 2020 20:36
Wziąłem to stąd (...)
Dzięki za cytaty, pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 781
Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Lokalizacja: Kielce

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Damian907 »

Mysz pisze:
czw kwie 02, 2020 20:36
Mam też wątpliwość co do reinkarnacji, ponieważ na religii mówiono mi jeszcze o "dowodach na prawdziwość chrześcijaństwa", takich jak cuda, objawienia i stygmaty, które nieraz wydawały mi się autentyczne. Dlatego mam też obawę, że Bóg istnieje i według jego niepojętej mądrości zasługuję na karę piekła bo go nie wyznaję, a według niektórych przekazów (czasem już sam nie wiem co jest prawdziwe w chrześcijaństwie, a co nie) po zdaniu sobie z jego doskonałości i dobra sam sobie taką karę wybiore. I żadne ziemskie wyzwolenie od cierpienia nie będzie miało znaczenia.
Ależ w buddyzmie naucza się również o bogach, w tym również o najwyższym z bogu, jedynie nie naucza się o bogu stwórcy. Dlatego też, cuda w innych religiach, nie podważają nauk Buddy.

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

Na ten moment napiszę, że ten wątek pomógł mi trochę zrozumieć pewne rzeczy, moją motywacją do jakiejś praktyki może być w pewnym sensie niepewność co do tego, czy po śmierci będę nadal musiał cierpieć, czy nie.
Ciężko mi zrozumieć, dlaczego Budda odrzucił książęce życie i został jakby ascetą, przynajmniej początkowo, pod wpływem zobaczenia śmierci i choroby, nie wiem czy jako książę wyznawał jakąś religię lub pogląd na życie po śmierci, ponieważ wtedy nie wiedział o odkrytym później przez siebie prawie kammy. Mógł przecież nadal żyć w luksusach i starać się być po prostu dobrym człowiekiem, będąc optymistycznie nastawionym pod kątem życia po śmierci. Jednak poszedł inną ścieżką. Nie jestem w stanie zrozumieć jego motywacji, skoro nie wierzył wcześniej w reinkarnację (nie mogę znaleźć informacji w jakiej religii się urodził).
Wiem, że w buddyzmie naucza się o bogach/dewach, ale Budda nie mówił nic o bogu Jahwe/Trójcy. A chrześcijaństwo i buddyzm nie są ze sobą kompatybilne. Osobiście mam taką hipotezę, że te niewyjaśnione zjawiska są po prostu czymś wpisanym w naturę świata i wynikają z wiary w nie oraz mogą pojawiać się w każdej religii. Jednak to dość powierzchowne wyjaśnienie, bo nadal nie wszystko, o czym pisałem, można wytłumaczyć w ten sposób, więc czy to w ogóle możliwe że Budda się mylił co do istnienia stwórcy i tego, co jest po śmierci? Nie szedł bym w tę stronę, bo to o czym mówię kwestia dość spirytystyczna/ezoteryczna, a jesteśmy na forum buddyjskim, i nie wiem czy takie rozmyślania pozwolą mi na bycie szczęśliwym w życiu, lub kiedyś na to wyzwolenie od cierpienia. Jednak nadal nie wiem, co jest prawdą, a co nie oraz jaki mam mieć stosunek do tego i jakie działania mogę podjąć.

Edit. Tak samo wydaje mi się, że widzenie poprzednich żyć to może nie być dowód na reinkarnację, tylko coś w rodzaju wytworu naszego mózgu. Ja w każdym razie ich nie widziałem i nie wiem czy to rozsądne wyjaśnienie.

Awatar użytkownika
piotr
ex Global Moderator
Posty: 3575
Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: piotr »

Cześć Green Tea,

czwarta szlachetna prawda, to jest tylko i wyłącznie nauka o kammie. Chodzi mi o to, że kamma nie jest jakimś wtórnym albo drugorzędnym nauczaniem, ale jest częścią samego sedna:

Czym są ani dobre ani złe działania (kamma) z ani dobrymi ani złymi rezultatami, które prowadzą do ustania działania (kamma)? To właściwy pogląd, właściwe postanowienie, właściwa mowa, właściwe postępowanie, właściwy sposób utrzymania, właściwy wysiłek, właściwa pamięć, właściwe samādhi.

– AN 4.237


Czyli ta kamma to szlachetna ośmioraka ścieżka – czyli czwarta szlachetna prawda.

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4637
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

piotr pisze:
pt kwie 03, 2020 10:10
czwarta szlachetna prawda, to jest tylko i wyłącznie nauka o kammie. Chodzi mi o to, że kamma nie jest jakimś wtórnym albo drugorzędnym nauczaniem, ale jest częścią samego sedna:

Ok, Piotr, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Wyraziłam się nieściśle, oddzielając od siebie Cztery Szlachetne Prawdy i karmę. Jeśli moje wypowiedzi zabrzmiały jak próba pomniejszenia roli karmy w procesie powstawania cierpienia, jego przyczyny i drogi prowadzącej do jego ustania, to nie to było moją intencją. Chciałam w nich głównie podkreślić, że gdyby ktoś zapytał mnie, o czym nauczał Budda, nie zaczęłabym od zdania "nauczał o karmie", a od zdania "nauczał o cierpieniu". Tylko tyle. Dzięki, że dodałeś te istotne uwagi, bo ja, na co dzień praktykując po swojemu, rzadziej korzystam z sutr i takie przypomnienie, co zostało w nich napisane, jest bardzo cenne.


Pozdrawiam, gt

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4637
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Sorry, Mysz, poprawiając post kierowany do Piotra, skasowałam niechcący ten do Ciebie, jeśli coś sobie zdążyłeś skopiować, to cytuj, a jeśli nie, to może spróbuję wieczorem napisać powtórnie. Urządzenia działają jak działają, nie do końca to wina mojej nieuważności ;)


Pozdrawiam, gt

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

Właśnie widziałem go i zastanawiałem się dlaczego usunęłaś. ":)
Szczerze chyba nie chciałem się do niego odnosić, ale powstało we mnie pewne myślenie. W związku z kammą, mam wrażenie, że to niesprawiedliwe, że nie pamiętamy naszych poprzednich wcieleń i nie wiemy z jakich złych czynów wynika nasze cierpienie. Ja nie wiem, dlaczego mam być winny czegoś, czego nie pamiętam. Wiem że w buddyzmie nie ma żadnego ja, ale mam takie właśnie poczucie. To znaczy chyba nikt nie mówi że prawo karmy jest sprawiedliwe, w ogóle świat raczej nie jest sprawiedliwy, po prostu nie rozumiem tego trochę. Wiem że wg buddyzmu moja kamma spowodowała to kim jestem, i że cierpienie to nie jest forma kary, tylko skutek złego działania, tylko szkoda że nie wiem, za co cierpię. Chyba że podczas medytacji sobie przypomnę poprzednie wcielenia.

Jeszcze nie rozumiem jednej rzeczy. Kamma a zapłodnienie i fizyczne życie. Nie rozumiem jak to fizycznie działa. W sensie kamma oddziałowuje jakoś na fizyczny świat. Ale zapłodnienie jest procesem biologicznym, być może wynika jedynie z praw fizyki, więc dlaczego kamma "wchodzi" tak jakby w ten zarodek? I dlaczego w ogóle ta kamma istnieje? Z czego to wynika? Ponoć źródłem cierpienia jest niewiedza, ale nie wiem jak to się do tego ma. Może buddyzm nie odpowiada na takie pytania z jakiegoś powodu? Pewnie znalazłbym gdzies dyskusje na ten temat, szczerze nigdy, a na pewno nie ostatnio, nie googlowałem frazy dlaczego prawo kammy istnieje.

Edit. Jeszcze mam rozkminy jak to się ma do teorii ewolucji, pisałem coś o tym w wątku iksa o cybernetyce.

iks
Posty: 6
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: iks »

Napiszę jak ja to widzę, ale tylko z nudów wynikających z kwarantanny, nie chcę z nikim polemizować aczkolwiek konstruktywna krytyka mile widziana.


Rozumiem kammę jako działanie w danym momencie, o tym czy kamma jest dobra czy zła zależy jaka intencja za nią stoi. Jeżeli stoją za nią chciwość, awersja czy ułuda, to raczej nie jest to dobra kamma.

Dziedzicznie kammy rozumiem tak, ze po prostu sytuacja w jakiej w danej chwili się znajdujemy zależy od naszych i innych ludzi działań w przeszłości.

Kamma daje również owoce po naszej śmierci, ponieważ to co zrobilismy za życia może mieć wpływ na innych ludzi po naszej śmierci.

W reinkarnację jako niższe istoty za karę za złą kammę w poprzednim życiu nie wierzę.

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

iks pisze:
pt kwie 03, 2020 17:09
W reinkarnację jako niższe istoty za karę za złą kammę w poprzednim życiu nie wierzę.
To znaczy wierzysz w prawo kammy i samsarę, ale nie wierzysz w wędrówkę dusz? Ja nie wiem w ogóle w co na ten moment wierzę, ale nie rozumiem na jakiej podstawie w to nie wierzysz, a na jakiej wierzysz w resztę. To znaczy, że uważasz, że istoty mogą iść tylko do góry w hierarchii światów lub pozostawać w tym samym świecie?

Edit: Czekaj, nie wiem co ja napisałem. XD
Chciałem chyba napisać, że wierzysz w prawo kammy i samsarę, ale nie wierzysz że istoty nie mogą przejść do gorszego świata?

iks
Posty: 6
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: iks »

Może nie jestem przez to prawdziwym buddystą, ale wcale nie wierzę w reinkarnację jako odradzanie się w nowym ciele po śmierci. Uważam że mamy tylko jedno życie, wszystko się się kończy wraz ze śmiercią. W Boga też nie wierzę. Wierzę że należy postępować dobrze bez powodu. Obecnie mój pogląd jest taki, że postępować dobrze znaczy starać się nie działać pod wpływem negatywnych emocji ponieważ po pierwsze są one nieprzyjemne po drugie człowiek robi z siebie pod ich wpływem głupka i pakuje się w kłopoty.

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4637
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Mysz pisze:
pt kwie 03, 2020 18:19
Edit: Czekaj, nie wiem co ja napisałem. XD
Chciałem chyba napisać, że wierzysz w prawo kammy i samsarę, ale nie wierzysz że istoty nie mogą przejść do gorszego świata?
Dobrze, że dodałeś, bo już miałam zareagować na tę "wędrówkę dusz" ;)
Oczywiście taka nie istnieje w buddyzmie, można mówić tylko o pewnym kontinuum, które wraz ze śmiercią nie urywa się nagle, trwa dalej. Tyle że to kontinuum utrzymywane jest przez specyfikę działania umysłu i w tym wypadku należałoby w ogóle przyjąć, że umysł może coś takiego zrobić - może wytworzyć "ślad", który przetrwa śmierć i da początek nowym narodzinom. I tak, jak już napisałam w tym skasowanym poście, rodzi się wtedy całkiem nowa istota. W ten sposób pozostajemy w nieustannym cyklu narodzin, starzenia się i śmierci, który dotyczy, według buddyzmu, wielu rodzajów istot (w tym bogów) i wielu światów. Przytaczałam w poście formułę, której używam podczas swojej praktyki: "wszystkie istoty, które były moimi matkami". To bardzo przydatna fraza, która przypomina o związkach karmicznych z innymi istotami i o skali tych związków - tak dużej, że przestaje się o sobie myśleć w kategoriach kogoś, kto może znać i pamiętać żywoty, czy w kategoriach pewnej logicznej, bezcielesnej "całości" wędrującej od ciała do ciała. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły, bo każda szkoła buddyjska kwestie związane z ponownymi narodzinami wyjaśnia inaczej, po prostu trzeba poczytać, co niestety, zabiera czas.


Pozdrawiam, gt

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12763
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Na jakiej podstawie buddyści uznają prawo kammy/karmy i ponowne zradzanie za doktryny prawdziwe?

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

witam

w związku z tematem, cytacik:

Czas i przestrzeń a kwestia wolnej woli.

''Dopóki żyjemy w przeszłości podlegamy prawu przyczyny i skutku, które nie pozostawia miejsca na robienie użytku z wolnej woli, czyniąc z nas niewolników konieczności. To samo tyczy się tego, co zwiemy “bytowaniem w przyszłości”, będącym generalnie jedynie stanem odwróconej pamięci – kombinacją przeszłych doświadczeń przeniesionych w przyszłość. Kiedy jednak doświadcza się przeszłości lub przyszłości w stanie wglądu, te stają się teraźniejszością, jedyną postacią rzeczywistości pod jaką możemy jej doświadczać (jej inne postaci to, że tak powiem, “perspektywicznie zniekształcone odbicia”).

Jedynie przebywając w teraźniejszości, tzn. w momentach pełnej świadomości i “przebudzenia” jesteśmy wolni.

Dlatego czerpiemy z obu: zarówno ze sfery prawa i konieczności jak i ze sfery wolności. Nauka - zajmująca się wyłącznie tym, co się stało, utrwaloną formą, nie zaś naturą rzeczywistości czy samym procesem stawania się, a zatem raczej światem reaktywnym niż takim, jaki on jest – może pojąć jedynie wszechświat rządzący się w sposób wyłączny i ostateczny prawem albo koniecznością.

Nauka nie może zatem rozsądzać kwestii determinizmu lub nie-determinizmu albo wolnej woli w odniesieniu do istot żywych tzn. “samo-regulujących i samo-zachowawczych” organizmów obdarzonych świadomością – nie może tego również filozofia, o ile opiera się na naukowych faktach i metodach, takich jak dedukcja logiczna, itp., przynależnych do tego samego reaktywnego świata, tego samego wtórnego wymiaru czasu. Rezultat rozumowania abstrakcyjnego będzie zawsze skrajny i jednostronny wskutek zawężenia problemu pewnej ilości trwałych koncepcji i ideologicznie wodoszczelnych przedziałów, które zamienia się miejscami na sztucznej płaszczyźnie (mającej w rzeczywistości taką samą rację bytu jak owe konceptualne jednostki), grupując je starannie po tej czy po przeciwnej stronie równania tak, że rezultat będzie zawsze pozytywny albo negatywny, a w każdym zaś razie osiągnie się określony wynik.

Ciche założenie, że świat powstały w naszych myślach to ten sam świat, którego doświadczamy na żywo (nie wspominając o świecie “jako takim”), to główne źródło błędu.
(...)
Intelektualista generalnie wierzy, że odtwarza w myślach rzeczywistość, błędnie przyjmując skrót perspektywiczny własnej dwuwymiarowej logiki za uniwersalne prawo. Korzystanie z logiki w procesie rozumowania jest konieczne i uzasadnione, tak jak użycie perspektywy w malarstwie, jednakże wyłącznie jako środka wyrazu nie zaś jako probierza rzeczywistości.
(...)
1. Faktem jest, że czujemy się wolni i odpowiedzialni za nasze poczynania, i że owo najgłębsze doświadczenie wolnej woli stanowi conditio sine qua non naszej egzystencji jako jednostek obdarzonych świadomością. Bez wolnej woli sprowadzeni zostalibyśmy do roli automatów, zaś zbędny dar świadomości stałby się zdecydowanie przeszkodą.

2. Faktem jest, że żyjemy w świecie rządzonym prawami, które mimo iż ograniczają naszą wolność, umożliwiają regulowanie i kierowanie oraz planowanie własnych czynów, zezwalając tym samym na dostrojenie zachowania do otoczenia.

Nie da się zmienić prawa przyczynowości, ale jeśli wiemy, iż określone przyczyny wywołują określone skutki, pojawia się możliwość wyboru pomiędzy kilkoma, otwartymi ciągami wydarzeń.
(...)
Dwie, pozornie sprzeczne sfery wolności i konieczności (etos i logos, wolna wola i prawo), spotykają się w osobie ludzkiej. To, co z zewnątrz wydaje się koniecznością, może stanowić najbardziej autentyczny wyraz wolności, wolnej woli, jeśli tylko pozostaje w zgodzie z wewnętrznym prawem albo naturą człowieka.
(...)
Karma w buddyzmie to termin ściśle psychologiczny, nie zaś metafizyczny. Nie oznacza on nieodwołalnego losu czy przeznaczenia lecz “działanie.” Definicja działania, wedle słów Buddy w Anguttara-Nikaya VI, 63 to “Cetanaham bhikkhave kammam vadami,” (“Wola, O mnisi, tę zwę działaniem”). Innymi słowy, tylko wówczas gdy istnieje intencja, tzn. świadomie powodowany wysiłek, można mówić o działaniu “karmicznym” i tylko takie działanie pociąga za sobą skutki oddziałujące na charakter, wpływając na nasze skłonności a tym samym na działania i reakcje. Charakter to nic innego jak skłonność naszej woli ukształtowana przez powtarzające się działania. Każdy świadomie popełniony czyn pozostawia po sobie podświadomy ślad (samskara). Podobnie, jak w przypadku wydeptanej ścieżki; gdziekolwiek istnieje taka ścieżka, którą przeszło się choćby jeden raz, tam w podobnych okolicznościach, jak się okazuje, kierujemy się ku niej spontanicznie. To prawo działania i reakcji, które zwie się karmą; prawo ruchu w kierunku najmniejszego oporu, tzn. wydeptanej, a tym samym dogodniejszej ścieżki. To coś, co powszechnie znane jest jako “siła nawyku.” ''

Lama Anagarika Govinda, ''Creative Mditation and Multidimensinal Consciousness''
tłum. Katarzyna Sielimowicz-Niemczyk


pozdrawiam
:14:

ps
ze swej strony wolę od określenia: ''siła nawyku''; określenie: ''tendencja nawykowa''

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wasze pierwsze pytania”