Droga (przez rozum) do zostania buddysta

filozofia, psychologia i nauka w kontekście buddyzmu

Moderator: GreenTea

Igo
Posty: 962
Rejestracja: czw kwie 26, 2007 17:37
Tradycja: Bon i buddyzm tybetański

Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: Igo »

Mozna zostac buddysta z wielu powodow. Ktos moze miec mame i tate buddystow.
Ktos moze zakochac sie w swoim lamie albo jego partner/partnerka jest buddyst(k)a etc.

Tutaj chcialbym napisac kilka slow o drodze do buddyzmu przez rozum, o drodze intelektualnej.

Otoz - moim zdaniem - aby zostac buddysta, a nie tylko praktykowac mindfulness bedac anihilacjonista jak Stephen Batchelor czy praktykowac chrzescijanski zen jak np. ksiadz Hugo Enomiya-Lassalle, nalezy uporac sie z 3 pogladami:

1 sceptycyzmem,
2 materializmem,
3 teizmem.

Zapraszam do letury watkow, ktore zalozylem na temat argumentow przeciwko tym 3 pogladom.

1. Argumety przeciwko sceptycyzmowi http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?f=6&t=12022
2. Argumenty przeciwko materializmowi, fizykalizmowi etc http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?f=6&t=12021
3. Argumenty przeciwko teizmowi, eternalizmowi etc http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?f=6&t=12030

Ktos moze mysli, ma nadzieje, ze uzyska jakis nieodparty dowod za buddyzmem, ze ktos mu prawdziwosc buddyzmu udowodni.

Mialem kiedys taka nadzieje, i nadal mysle, ze fajnie by bylo.

Ale watpie czy kiedykolwiek cos takiego nastapi.

Owszem jakis filozof byc moze wymysli jakis nowy finezyjny argument przeciwko materializmowi.
Moze w przyszlosci badania nad NDE i pamiecia dzieci z poprzednich wcielen posuna sie na przod i dostarcza jakichs nowych danych.

Ale bardzo watpie czy takie nowe dane beda przekonujace dla zatwardzialych materialistow i sceptykow.

Jednak - dla mnie - taki brak twardego, niewzruszonego dowodu za budyzmem, nie stanowi problemu.

Poniewaz radze sobie w nastepujacy sposob, o ktorym juz wspomnialem w watku: Argumety przeciwko sceptycyzmowi http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?f=6&t=12022

Igo pisze:Ponadto podoba mi sie podejscie zaprezentowane przez Dalajlama XIV w ksiazce "Świat buddyzmu tybetańskiego" http://lubimyczytac.pl/ksiazka/135577/s ... etanskiego

W skrocie chodzi o to, ze jesli jakiejs tezy nie mozemy dowiesc bezposrednio (np. o tym ze umysl nie jest materialny), to mozemy przyjrzec sie tezie przeciwnej (ze mozg=umysl) i przeanalizowac niewygodne konswekwencje filzoficzne z niej wynikajace.

Nie jest to wtedy, moim zdaniem, jakis niezbity dowod za pierwotna teza, ale pewna "sztuczka", zabieg, ktory uswiadamia na trudnosci tezy przeciwnej. Pozwala to na wybor takiej tezy, ktora - w naszym mniemaniu - pociaga za soba jak namniej sprzecznosci i niewygodnych konsekwencji filozoficznych.
Oczywiscie, z faktu, ze dla mnie powyzsze rozumowanie jest atrakcyjne, nie wynika, ze dla innych ludzi tez.

Zapomnialem jeszcze wspomniec o innej drodze czy dróżce (przez rozum) do zostania buddysta.
Byc moze dla kogos atrakcyjny bylby zaklad Pascala, przerobiony na buddyjska modle.

Na temat zakladu Pascala zob. http://pl.wikipedia.org/wiki/Zak%C5%82ad_Pascala
http://en.wikipedia.org/wiki/Pascal%27s_Wager
A tutaj o jego buddyjskiej wersji: http://dharmafolk.wordpress.com/2009/10 ... has-wager/

Osobiscie, raczej nie jestem wielkim fanem zakladu Pascala ;)

mzobniow
Posty: 144
Rejestracja: pt gru 13, 2013 13:39
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: mzobniow »

Hey!
Mysle ze jest pewne podstawowa roznica miedzy buddyzmem, a zachodnimi filozofiami o ktorych wspomniales. Wszystkie te filozofie, to jakies mentalne modele istniejace wylacznie w umysle konceptualnym, calkowicie wyrazone przez mniej lub bardziej scisly jezyk. Buddyzm natomiast, nawet jesli przedstawia jakies mentalne modele (jak nauka o pustce), od razu zaznacza ich niepelnosc i prowizorycznosc. Mowi sie o nich jak o pomocach dydaktycznych, ktore maja tylko wspomoc poczatkowo, droge do prawdy. Prawda natomiast, nie moze byc zadowalajaco wyrazona w modelu konceptualnym, nalezy do niej dotrzec poprzez praktyke - czyli uzyc pelnego Umyslu w calkowicie subjektywnym procesie poznania.
Dowod o ktorym pisales istnieje wiec choc nie jest on intelektualny w sensie konceptualnym. Tak naprawde buddyzm jest wlasnie sciezka do uzyskania tego dowodu.
Nie trzeba sie wiec zakladac tylko praktykowac. Przyjemnej praktyki zycze! :namaste:

Pzdr
Maciek

Awatar użytkownika
Andrewek
Posty: 115
Rejestracja: wt wrz 14, 2010 17:08
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Jungdrung Bon
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: Andrewek »

Igo pisze:aby zostac buddysta, (...) nalezy uporac sie z 3 pogladami:
A czym jest "bycie buddystą?"

Czy wiara w reinkarnację i to, że świadomość jest niezależna od mózgu (co nie jest bezpośrednim przesłaniem buddyzmy, a jedynie wnioskiem że to wynika z filozofii buddyjskiej) jest konieczna aby "być buddystą"?

Według mnie niepotrzebnie stawiasz w opozycji buddyzm i np. materializm lub sceptycyzm.

Weź pod uwagę np. ŚP Francisco Varelę (założyciel instytutu Mind and Life, pionier neurofenomenologii) który był buddystą i naukowcem- jednocześnie.

Według mnie buddyzm opisuje rzeczywistość na zupełnie innym poziomie niż nauka i nie widzę powodu aby stawiać je do siebie w opozycji. Nawiązuje również do twierdzenia kolegi:
mzobniow pisze:Wszystkie te filozofie, to jakies mentalne modele istniejace wylacznie w umysle konceptualnym, calkowicie wyrazone przez mniej lub bardziej scisly jezyk. Buddyzm natomiast, nawet jesli przedstawia jakies mentalne modele (jak nauka o pustce), od razu zaznacza ich niepelnosc i prowizorycznosc.
Cele nauki i buddyzmu są zupełnie inne. Buddyzm ma dawać osobiste i jednostkowe wyzwolenie, natomiast nauka przynosić ogólne korzyści jak rozwój technologii i podnoszenie jakości życia (taka 'ścieżka przyczyny').

Nie widzę powody aby jednocześnie być buddystą i sceptykiem/materialistów.

Ustawianie tego w sprzeczności jak dla mnie to jak twierdzenie, że nie można być ojcem, mężem i pracownikiem jednocześnie. Dane podejście czy tożsamość jest używane w określonym kontekstem co jest związane z określonymi potrzebami. To takie 'przyjmowanie że świat jest tak' tylko na chwile, na potrzebę istnienia w rzeczywistości w danym moencie
Zapraszam na mój blog:
https://medytuj.wordpress.com/

Igo
Posty: 962
Rejestracja: czw kwie 26, 2007 17:37
Tradycja: Bon i buddyzm tybetański

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: Igo »

Andrewek pisze:
Igo pisze:aby zostac buddysta, (...) nalezy uporac sie z 3 pogladami:
A czym jest "bycie buddystą?"
Dla mnie buddysta jest osoba, ktora formalnie przyjela Schronienie w Trzech Klejnotach. Zob. watek (ktory przed chwila zalozylem): A czym jest "bycie buddystą?" http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?f=6&t=12117
Andrewek pisze:Czy wiara w reinkarnację i to, że świadomość jest niezależna od mózgu (co nie jest bezpośrednim przesłaniem buddyzmy, a jedynie wnioskiem że to wynika z filozofii buddyjskiej) jest konieczna aby "być buddystą"?
Moim zdaniem jest konieczna. Uwazam tez, ze jak najbardziej jest to bezposrednim przeslaniem buddyzmu.
Andrewek pisze:Według mnie niepotrzebnie stawiasz w opozycji buddyzm i np. materializm lub sceptycyzm.
Coz. Nie zgadzamy sie w tej kwestii.
Andrewek pisze:Weź pod uwagę np. ŚP Francisco Varelę (założyciel instytutu Mind and Life, pionier neurofenomenologii) który był buddystą i naukowcem- jednocześnie.
Argument ten mnie nie przekonuje. Dlaczego ? Poniewaz uwazam, ze nauka jest (a przynajmniej powinna starac sie byc) neutralna swiatopogladowa. Czyli nauke mozna uprawiac bez wzgledu na wyznawany swiatopoglad (anihilacjonizm, agnostycyzm, teizm, buddyzm etc).

Igo
Posty: 962
Rejestracja: czw kwie 26, 2007 17:37
Tradycja: Bon i buddyzm tybetański

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: Igo »

Igo pisze:
Andrewek pisze:Czy wiara w reinkarnację i to, że świadomość jest niezależna od mózgu (co nie jest bezpośrednim przesłaniem buddyzmy, a jedynie wnioskiem że to wynika z filozofii buddyjskiej) jest konieczna aby "być buddystą"?
Moim zdaniem jest konieczna.
Chcialbym tu jeszcze uzupelnic i nieco zlagodzic to wczesniejsze stanowisko.

Zob tez http://forum.medytacja.net/viewtopic.ph ... 11#p154311
Igo pisze:Istnieje pewna subtelna roznica miedzy nastepujacymi zdaniami:

1. nie wierzę, że X istnieje (pozycja agnostyka).
2. wierze, że X nie istnieje (pozycja ateisty).

Zdanie nr 2 jest mocniejsze.

Ktos moze bardzo gleboko wierzyc, ze nie ma ponownych narodzin - czyli jest anihilacjonista.
A ktos inny moze nie wierzyc, że istnieja ponowne narodziny, ale teoretycznie dopuszczac taka mozliwość.

Mysle, że wlasnie Stephen Batchelor przeszedł taka ewolucje: od buddysty przez agnostyka do anihilacjonisty.

Zatem nalezaloby sformulowac 2 osobne pytania:

1. czy mozna byc buddysta i agnostykiem,
2. czy mozna byc buddysta i ateistą ?

ad 1 Sklaniam sie ku odpowiedzi, ze tak.

Ale bede jeszcze doglebnie rozmyslal nad ta kwestia.

ad. 2 Sadze, że nie.
Andrewek pisze:Według mnie niepotrzebnie stawiasz w opozycji buddyzm i np. materializm lub sceptycyzm.
W swietle mojego powyzszego zlagodzenia stanowiska, wydaje mi sie, ze latwiej pogodzic z buddyzmem sceptycyzm niz materializm.

Zwlaszcza jesli jest to umiarkowany sceptycyzm a nie radykalny. Umiarkowany sceptycyzm jest dla mnie po prostu zdrowym rozsadkiem, wiec nie widze tu problemu.

Lo'tsa'wa
Posty: 1979
Rejestracja: sob gru 06, 2008 04:30
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Manchester
Kontakt:

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: Lo'tsa'wa »

Igo pisze:
Igo pisze:
Andrewek pisze:Czy wiara w reinkarnację i to, że świadomość jest niezależna od mózgu (co nie jest bezpośrednim przesłaniem buddyzmy, a jedynie wnioskiem że to wynika z filozofii buddyjskiej) jest konieczna aby "być buddystą"?
Moim zdaniem jest konieczna.
Chcialbym tu jeszcze uzupelnic i nieco zlagodzic to wczesniejsze stanowisko.

Zob tez http://forum.medytacja.net/viewtopic.ph ... 11#p154311
Igo pisze:Istnieje pewna subtelna roznica miedzy nastepujacymi zdaniami:

1. nie wierzę, że X istnieje (pozycja agnostyka).
2. wierze, że X nie istnieje (pozycja ateisty).

Zdanie nr 2 jest mocniejsze.

Ktos moze bardzo gleboko wierzyc, ze nie ma ponownych narodzin - czyli jest anihilacjonista.
A ktos inny moze nie wierzyc, że istnieja ponowne narodziny, ale teoretycznie dopuszczac taka mozliwość.

Mysle, że wlasnie Stephen Batchelor przeszedł taka ewolucje: od buddysty przez agnostyka do anihilacjonisty.

Zatem nalezaloby sformulowac 2 osobne pytania:

1. czy mozna byc buddysta i agnostykiem,
2. czy mozna byc buddysta i ateistą ?

ad 1 Sklaniam sie ku odpowiedzi, ze tak.

Ale bede jeszcze doglebnie rozmyslal nad ta kwestia.

ad. 2 Sadze, że nie.
Andrewek pisze:Według mnie niepotrzebnie stawiasz w opozycji buddyzm i np. materializm lub sceptycyzm.
W swietle mojego powyzszego zlagodzenia stanowiska, wydaje mi sie, ze latwiej pogodzic z buddyzmem sceptycyzm niz materializm.

Zwlaszcza jesli jest to umiarkowany sceptycyzm a nie radykalny. Umiarkowany sceptycyzm jest dla mnie po prostu zdrowym rozsadkiem, wiec nie widze tu problemu.
Nie dziwie sie, sceptycyzm zadaje pytania; radykalizm zawsze niewygodnie podwaza fundamenty jakiejs teorii.

Awatar użytkownika
Andrewek
Posty: 115
Rejestracja: wt wrz 14, 2010 17:08
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Jungdrung Bon
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: Andrewek »

Igo pisze:
Andrewek pisze:
Igo pisze:aby zostac buddysta, (...) nalezy uporac sie z 3 pogladami:
A czym jest "bycie buddystą?"
Dla mnie buddysta jest osoba, ktora formalnie przyjela Schronienie w Trzech Klejnotach. Zob. watek (ktory przed chwila zalozylem): A czym jest "bycie buddystą?" http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?f=6&t=12117
Wiem, czym w tradycyjnej definicji jest "bycie buddystą"- i że jest to przyjęcie schronienia.
Tenzin Wangyal Rinpocze w którymś z wywiadów stwierdził, że nie jest przekonany, że bycie buddystą w nowoczesnym zachodnim społeczeństwie polega na przyjęciu schronienia, czy może jakieś inne kryteria ludzie mają [czyt- jego uczniowie i on sam].
Ja na przykład nie mam formalnego schronienia, a praktykuję kilka lat. Nie potrzebuję jakiejś ceremonii- imienia i dyplomu.

Pytanie- buddystą jest ten kto "przyjął schronienie" i na praktyce formalnej jest pięknie- medytuje, ma buddyjski pogląd itp a jak tylko wyjdzie "na ulicę" to się spina i nie potrafi kontrolować swoich emocji?

Zmierzam do tego, że według mnie taka definicja "bycia buddystą" jako przyjęcie schronienia może rodzić wiele nieporozumień. Oczywiście, kwestia jest aby w tym schronieniu być przez cały czas, czyli utrzymywać właściwy pogląd i działanie. Ja staram się to robić, a żadnej ceremonii schronienia nie potrzebuję :)

Igo pisze:
Andrewek pisze:Czy wiara w reinkarnację i to, że świadomość jest niezależna od mózgu (co nie jest bezpośrednim przesłaniem buddyzmy, a jedynie wnioskiem że to wynika z filozofii buddyjskiej) jest konieczna aby "być buddystą"?
Moim zdaniem jest konieczna. Uwazam tez, ze jak najbardziej jest to bezposrednim przeslaniem buddyzmu.
A widzisz. Ja nie wierzę w reinkarnację. W takim razie- czy "nie jestem buddystą?". Tylko... co to zmienia? Bo według mnie- nic. Jeśli tak, to nie potrzebuję 'być buddystą' wystarczy mi 'praktykowanie buddyzmu'
Igo pisze:
Igo pisze:
Andrewek pisze:Według mnie niepotrzebnie stawiasz w opozycji buddyzm i np. materializm lub sceptycyzm.
Coz. Nie zgadzamy sie w tej kwestii.
Andrewek pisze:Weź pod uwagę np. ŚP Francisco Varelę (założyciel instytutu Mind and Life, pionier neurofenomenologii) który był buddystą i naukowcem- jednocześnie.
Argument ten mnie nie przekonuje. Dlaczego ? Poniewaz uwazam, ze nauka jest (a przynajmniej powinna starac sie byc) neutralna swiatopogladowa. Czyli nauke mozna uprawiac bez wzgledu na wyznawany swiatopoglad (anihilacjonizm, agnostycyzm, teizm, buddyzm etc).
Może i nauka jest neutralna światopoglądowo, ale z wiedzy nt neuronauki wynika, że to co fizyczne jest podstawą tego co psychiczne, to znaczy że mózg tworzy umysł. Wraz z innymi twierdzeniami, wynika z tego że reinkarnacja nie istnieje. Można więc będąc buddystą i wierząc w reinkarnację uprawiać naukę, z której wynika że reinkarnacji nie ma. Tylko co z tym zrobić(jeśli w ogóle coś zrobić)?

Igo pisze:
Igo pisze:
Andrewek pisze: Według mnie niepotrzebnie stawiasz w opozycji buddyzm i np. materializm lub sceptycyzm.
W swietle mojego powyzszego zlagodzenia stanowiska, wydaje mi sie, ze latwiej pogodzic z buddyzmem sceptycyzm niz materializm.
Zwlaszcza jesli jest to umiarkowany sceptycyzm a nie radykalny. Umiarkowany sceptycyzm jest dla mnie po prostu zdrowym rozsadkiem, wiec nie widze tu problemu.
Według mnie- naukowy sceptycyzm bardzo prosto prowadzi do materializmu.
Jeszcze jednak kwestia... Według mnie nie jest tak, że nauka (nawet przy twierdzeniach że bez mózgu nie ma umysłu) jest 100% materialna. Współczesna nauka nie redukuje umysłu to mózgu. Owszem uważa, że mózg jest przyczyną umysłu, ale nie są one tożsame (emergentyzm)
Zapraszam na mój blog:
https://medytuj.wordpress.com/

Awatar użytkownika
Aditya
Posty: 1115
Rejestracja: pn maja 23, 2011 21:13
Płeć: kobieta
Tradycja: buddyzm
Lokalizacja: Wonderland

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: Aditya »

Pytanie- buddystą jest ten kto "przyjął schronienie" i na praktyce formalnej jest pięknie- medytuje, ma buddyjski pogląd itp a jak tylko wyjdzie "na ulicę" to się spina i nie potrafi kontrolować swoich emocji?
Ale buddysta to niekoniecznie Budda, czy Arja. A z Twojego pytania wynika, że utożsamiasz bycie buddystą z byciem buddą.


Może i nauka jest neutralna światopoglądowo, ale z wiedzy nt neuronauki wynika, że to co fizyczne jest podstawą tego co psychiczne, to znaczy że mózg tworzy umysł. Wraz z innymi twierdzeniami, wynika z tego że reinkarnacja nie istnieje. Można więc będąc buddystą i wierząc w reinkarnację uprawiać naukę, z której wynika że reinkarnacji nie ma. Tylko co z tym zrobić(jeśli w ogóle coś zrobić)?

Według mnie- naukowy sceptycyzm bardzo prosto prowadzi do materializmu.
Jeszcze jednak kwestia... Według mnie nie jest tak, że nauka (nawet przy twierdzeniach że bez mózgu nie ma umysłu) jest 100% materialna. Współczesna nauka nie redukuje umysłu to mózgu. Owszem uważa, że mózg jest przyczyną umysłu, ale nie są one tożsame (emergentyzm)
W takim ujęciu dużo prostszym rozwiązaniem (niż medytacja) problemu cierpienia byłoby samobójstwo.
Motylu!
Dobre myśli jak złote mlecze
wyrastają z umysłu.

mzobniow
Posty: 144
Rejestracja: pt gru 13, 2013 13:39
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: mzobniow »

W sprawie definicji bycia buddysta, mysle ze bezpiecznie posluzyc sie nauka. I w nauce, i w buddyzmie kroczymy sciezka do sformuowania i odpowiedzi na najwazniejsze pytania. Kogo nazwiemy wiec naukowacem? Kogos kto pracuje na universytecie? Mlody Eistein pracujacy nad STW odpada...Wiec moze ktos kto ma dyplom wyzszej uczelni? Stefan Banach, Faraday odpadaja...itd.
Mysle ze naukowcem jest ktos kto dazy po wyzej sformuowanej sciezce, i tak samo jesli chodzi o buddyste.
Co wiec rozni naukowca od buddysty? Oczywiscie sciezka. Ta naukowa jest mocno ograniczona..

Czytajac wasza dyskusje doszedlem do wniosku ze nalezy zdefiniowac co rozumiemy przez nauke. Byc moze to zboczenie zawodowe, ale ja za nauke uwazam tylko teorie ktore sa, lub maja potencjal byca zdefinowanym wylacznie w jezyku matematyki. Musza one rowniez spelniac wymog Poppera (np. Freud i wczesny Darwin odpadaja).
A widzisz. Ja nie wierzę w reinkarnację. W takim razie- czy "nie jestem buddystą?". Tylko... co to zmienia? Bo według mnie- nic. Jeśli tak, to nie potrzebuję 'być buddystą' wystarczy mi 'praktykowanie buddyzmu'
Mysle ze nie ma potrzeby wiary w reinkarnacje. Ja tez w nia nie wierze, w sensie dogmatycznym, ale uwarzam ze ta teoria ma sens (mam oczywiscie na mysli reinkarnacje taka jak ja przedstawia buddyjska dharma) i jak na razie poparta jest calkiem silnymi dowodami.
Uwazam ze stala sie ona czescia Dharmy nie ze wzgledu na jej prawdziwosc, ale na pozytywny wplyw tego zalozenia na Umysl kroczacego po sciezce. Zakladanie reinkarnacji pozwala myslec o Umysle w bardziej szerszych kategoriach, przedstawic Cierpienie jako cos czego naprawde warto sie pozbyc itd.
Według mnie- naukowy sceptycyzm bardzo prosto prowadzi do materializmu.
Jeszcze jednak kwestia... Według mnie nie jest tak, że nauka (nawet przy twierdzeniach że bez mózgu nie ma umysłu) jest 100% materialna. Współczesna nauka nie redukuje umysłu to mózgu. Owszem uważa, że mózg jest przyczyną umysłu, ale nie są one tożsame (emergentyzm)
Mysle ze najwieksza przeszkoda nauki jest jej konceptualizm i dogmatycznosc (to wynika z pierwszego).

Pzdr
Maciek

Awatar użytkownika
piotr
ex Global Moderator
Posty: 3578
Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: piotr »

Cześć,

Buddha w AN 8.25 powiedział, kto jest świeckim buddystą — ten kto schronił się w Buddzie, Dhammie i Saṅdze. Powiedział tam też, kto jest cnotliwym świeckim buddystą — ten kto będąc świeckim buddystą powstrzymuje się od pięciu złych działań (zabijania, kradzieży, etc.). Można więc wysnuć wniosek, że będąc świeckim buddystą i łamiąc pięć wskazań, jest się niemoralnym świeckim buddystą. Zatem wydaje mi się, że powinniśmy zaakceptować fakt, że wśród buddystów są ludzie, którzy nie są wstanie przestrzegać podstawowych nauk buddyjskich zabijając, kradnąc i kłamiąc, ale jednak mają jakąś inklinację w stronę tych nauk.

Awatar użytkownika
Andrewek
Posty: 115
Rejestracja: wt wrz 14, 2010 17:08
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Jungdrung Bon
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: Andrewek »

Aditya pisze:Ale buddysta to niekoniecznie Budda, czy Arja. A z Twojego pytania wynika, że utożsamiasz bycie buddystą z byciem buddą.
W pewnym sensie tak. Dla mnie to na ile jesteś buddystą jest określony tym na ile jesteś urzeczywistniony, co możnaby określić skillem w medytacji i urzeczywistnieniu natury umysłu (stabilnego spoczywania w nim).

Oczywiście, w tym wszystkim ważny jest pogląd i posiadanie dobrej mapy- którą oferuje buddyzm.
Nie neguję buddyzmu jako całości, nie zgadzam się z 10% poglądami, ale dla mnie to nie ma znaczenia. Reszta buddyzmu jest dla mnie świetna i cudowna, nie do zastąpienia niczym innym, tym bardziej nauką ;)

Aditya pisze:W takim ujęciu dużo prostszym rozwiązaniem (niż medytacja) problemu cierpienia byłoby samobójstwo.
A to już jak uważasz :) Czy by było czy nie- musisz sam się zdecydować. Na szczęście ja nie mam tego problemu :)
Tak na marginesie. Nie widzę żadnego związku między materializmem, a samobójstwem. Widzę mniej więcej taki, jak między buddyzmem i samobójstwem.
mzobniow pisze:Mysle ze najwieksza przeszkoda nauki jest jej konceptualizm i dogmatycznosc (to wynika z pierwszego).
Według mnie należy pamiętać, że nauka opisuje rzeczywistość na bardzo określonym poziomie. Nie jest to pogląd całościowy- i bardzo dobrze! Bo do urzeczywistniania jest praktyka medytacji- golarki ani lekarstwa nie odkryjesz (pomijam np medycynę chińską czy tyb.) Nauka ma inny cel- nie wyzwoli Cię, ale internet mamy :) I wiele innych przydanych rzeczy. Z tego właśnie powodu twierdzę, że nie ma co przeciwstawiać sobie naukę i buddyzm, bo opisują rzeczywistość na innych poziomach. Twierdzić, że nauka jest niepełna i trzyma w iluzji to brak zrozumienia do czego nauka służy. Nie zapominając, że i tak umysł tworzy iluzję :) I nauka może zniewolić tylko tego, którego umysł jest zdolny się tym zniewolić. Nie sądzę, żeby biedronki czy delfiny przejmowały się nauką (może zbytnia dygresja ;))

Jednocześnie drodzy dyskutanci chcę zaznaczyć że nie neguję 'bycia buddystą' w zrozumieniu Igo i rozumiem to szanuję. To bardzo dobra droga. Każdy ma po prostu trochę inną. Czasami się spotykamy na niej- mniej lub więcej :) Ja nie jestem jednak w stanie na dzień dzisiejszy uwierzyć w reinkarnację nawet jeśli bym chciał. Ale mam taką małą furtkę w głowie, taką przestrzeń która mówi mi, że być może w przyszłości zdobędę coś co będzie dla mnie dowodem na reinkarnację i mnie przekona. Na razie nie widzę potrzeby abym w nią wierzył- do niczego mi to nie służy aktualnie.
piotr pisze:Cześć,

Buddha w AN 8.25 powiedział, kto jest świeckim buddystą — ten kto schronił się w Buddzie, Dhammie i Saṅdze. Powiedział tam też, kto jest cnotliwym świeckim buddystą — ten kto będąc świeckim buddystą powstrzymuje się od pięciu złych działań (zabijania, kradzieży, etc.). Można więc wysnuć wniosek, że będąc świeckim buddystą i łamiąc pięć wskazań, jest się niemoralnym świeckim buddystą. Zatem wydaje mi się, że powinniśmy zaakceptować fakt, że wśród buddystów są ludzie, którzy nie są wstanie przestrzegać podstawowych nauk buddyjskich zabijając, kradnąc i kłamiąc, ale jednak mają jakąś inklinację w stronę tych nauk.
Tylko pytanie czy to nadal buddyści :) I o to mniej-więcej mi w dyskusji chodzi:
1. Zakładam że bycie buddystą można mierzyć na dwa sposoby:
- przyjęcie schronienia
- urzeczywistnienie (oczywiście musi być związek z tradycją buddyjską, bo można być urzeczywistnionym hinduistą czy taoistą itp)

2. Pozostają więc pytania
- czy buddystą jest urzeczywistniony bez schronienia?
- czy buddystą jest ignorantem (ktoś kto długo praktykuje a nic się nie dzieje w jego życiu- nauki buddyjskie stają się jego rzeczywistością) ale ma schronienie i wszystkie obrządki sprawia

Zastanawia również przy okazji- jak rdzenni tybetańczycy którzy "walą" pokłony i mantry bez zrozumienia- czy to jest buddyzm?


A wracając do schronienia w trzech klejnotach. Czym jest owo schronienie?
- czy to inicjacja?
- czy to zrozumienie, że istnieje cierpienie i tylko praktyka może go z niego wyzwolić?

Teoretycznie, jeśli ktoś rozumie czym jest schronienie, to można powiedzieć że nie ma bata 99% będzie praktykować. Bo jeśli rozumie, to wie że jest konieczność praktyki i nie ma innej opcji. Jeśli nie praktykuje- to znaczy że nie rozumie schronienia- więc nie jest buddystą. Mimo inicjacji, deklaracji, rytuałów, bywania na retritach.
Zapraszam na mój blog:
https://medytuj.wordpress.com/

Awatar użytkownika
piotr
ex Global Moderator
Posty: 3578
Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: piotr »

Cześć,
Andrewek pisze:Tylko pytanie czy to nadal buddyści :) I o to mniej-więcej mi w dyskusji chodzi
Wydawało mi się, że cytat, który przytoczyłem odpowiada na to pytanie. :)

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12787
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

rozważania na temat umysłu, karmy, mózgu i ciała w sosie buddyjskonaukowym, zostały wydzielone tu: mózg, umysł, karma, ciało - buddyzm i nauka

Awatar użytkownika
chrystian
Posty: 235
Rejestracja: ndz cze 18, 2006 00:34
Płeć: mężczyzna
Tradycja: φιλοσοφία
Lokalizacja: Kraków

Re: Droga (przez rozum) do zostania buddysta

Nieprzeczytany post autor: chrystian »

Mysle ze jest pewne podstawowa roznica miedzy buddyzmem, a zachodnimi filozofiami o ktorych wspomniales. Wszystkie te filozofie, to jakies mentalne modele istniejace wylacznie w umysle konceptualnym, calkowicie wyrazone przez mniej lub bardziej scisly jezyk.
Stwierdziłeś: "jakieś mentalne modele" - byłbym wdzięczny za wyjaśnienie tego sformułowania. Bowiem pojęcie "jakieś" jest a) ogólne b) nieprecyzyjne. Filozofia zachodnia nie operuje modelami - bo czymże one miały by być? Jeśli potraktować model jako aksjomat, to może mógłby być zastosowany w logice. Przyznam nie wiem, gdzie można spotkać modele w ontologii/metafizyce czy epistemologii? Filozofia nie ma nic wspólnego z psychologią, jest to czysto dyskursywna dziedzina poznania. Fakt, operujemy językiem, ale ten właśnie język jest a) werbalny b) graficzny c) mentalny. Stąd każde akty mentalne to akty językowe - i czy jest to konceptualizm? - hmmm...zapewne...ale...jak można postrzegać rzeczywistość mentalną bez odniesienia do języka? (choćby mentalnego)?

W pokłonie

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ateneum - rozważania”