Buddyzm a Kościół Katolicki

relacje pomiędzy buddyzmem a innymi religiami

Moderator: iwanxxx

iks
Posty: 14
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iks »

https://www.youtube.com/watch?v=x5eworxUmog

Kupie sobie tę książkę i bardziej się wypowiem, ale temat ciekawy. W końcu żyjąc w tym kraju chcąc nie chcąc, przynajmniej do pewnego momentu, kształtowani byliśmy przez tradycję katolicką.

Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 789
Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Nieokreślona
Lokalizacja: Kielce

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: Damian907 »

Pierwszy komentarz pod filmem, skierowany do osoby w nim występującej:

Z przykrością muszę stwierdzić, że nie ma pani najmniejszego pojęcia o buddyzmie i żadnej ze szkół tej filozofii. Pani interpretacja jest bardzo lakoniczna, a chaotyczne opowiastki są krzywdzące dla tej jakże mądrej filozofii i ścieżki rozwoju duchowego. Szkoda, bo gdyby pani sięgnęła po odpowiednią lekturę i modlą w dobie chęć i ciekawość poznania, to spotkanie byłoby zdecydowanie bardziej profesjonalne i rzetelne. Pozostaje jedynie zaprosić panią do jednego z wielu ośrodków w Polsce, a tam znajdzie pani osobę, która cierpliwie wytłumaczy podstawy nauk Buddy.

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4711
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Damian907, zabrakło słowa "cytuję" :)
W pierwszej chwili myślałam, że to Twój komentarz (nie pamiętałam dosłownie tych z yt), dopiero jak zobaczyłam błąd w tekście, zorientowałam się, że cytujesz. Tak na wszelki wypadek piszę, gdyby ktoś zaczął dyskusję z Tobą.

Pozdrawiam, gt

Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 789
Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Nieokreślona
Lokalizacja: Kielce

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: Damian907 »

GreenTea pisze:
sob wrz 05, 2020 01:42
Damian907, zabrakło słowa "cytuję" :)
W pierwszej chwili myślałam, że to Twój komentarz (nie pamiętałam dosłownie tych z yt), dopiero jak zobaczyłam błąd w tekście, zorientowałam się, że cytujesz. Tak na wszelki wypadek piszę, gdyby ktoś zaczął dyskusję z Tobą.

Pozdrawiam, gt
Myślę że forum, to nie proces formułkowy ;)

Awatar użytkownika
iwanxxx
Admin
Posty: 5449
Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iwanxxx »

Ot, katoliccy integryści z posmakiem przedsoborowym. Who cares?

iks
Posty: 14
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iks »

A mnie tam ciekawi co myslą inni ludzie, aż sobie tę książkę kupiłem. Ostatnio zacząłem doceniać polski rzymski katolicyzm , w szczególności jego praktyczny wymiar, i tak sobie myślę że gdybym wcześniej wiedział to co wiem teraz i mógł cofnąć czas to bym nie pakował się w jakieś intelektualne rozważania etyczno filozoficzne i nad istnieniem boga, nie szukał odpowiedzi czy równowagi psychicznej w psychologii, psychoterapii czy medytacjach tylko wrócił na łono kościoła. Całkiem praktyczna wiara jeżeli nie zastanawiać się nad sensownością racjonalnością i naukowością jej podstawowych założeń. A książkę sobie już kupiłem, napiszę więcej jak skończę czytać.

Awatar użytkownika
iwanxxx
Admin
Posty: 5449
Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iwanxxx »

Nie wiem, co jest w książce, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że to nie jest katolicki mainstream, który nas kształtował. Spójrz na organizatorów - lefebryści i skrajna prawica. Ludzie, którzy piszą dialog międzyreligijny w cudzysłowie, żeby podkreślić swój dystans do koncepcji a Jana Pawła II uważają za zdrajcę. To są siły, z którymi KK ma wewnętrzny problem.

iks
Posty: 14
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iks »

ok, nie jestem zbyt głęboko w temacie, możliwe że masz rację, kupiłem w sumie z ciekawości, napiszę jakie mam wrażenia po skończeniu lektury, ale bez obaw, nawracać się na fundamentalistyczny katolicyzm się nie zamierzam.

iks
Posty: 14
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iks »

Przeczytałem, poszło szybko i bez bólu, lektura dość lekkostrawna.

Jestem zupełnym laikiem w temacie Kościoła Katolickiego i większości odłamów buddyzmu (w zasadzie interesuję się naukami wybranych mnichów theravady i próbuje z różnym skutkiem stosować to co zrozumiałem z nauk) i z tej pozycji się wypowiem.


Książka jak dla mnie interesująca, ale tytuł dość mylący, bardziej są to subiektywne opinie i doświadczenia autorki z różnymi filozofiami wschodu z punktu widzenia osoby wywodzącej się z tradycji katolickiej i która po okresie poszukiwań "duchowych" zdecydowała, że najbardziej odpowiada jej tradycyjna, przedsoborowa wersja religii katolickiej. I jeżeli tak spojrzeć na tą książkę jest ok.

Mówiąc szczerze z tej książki po raz pierwszy dowiedziałem się o II soborze watykańskim (taki ze mnie katolik, i jeżeli argumenty autorki przeciw posoborowemu ekumenizmowi są oparte w rzeczywistości to nawet bym był skłonny się z nimi zgodzić. Nie widze sensu włączania praktyk innych religii do katolicyzmu, a w szczególności medytacji w stylu buddyjskim. Albo dążymy do nibbany praktykując medytację i próbując urzeczywistniać anatta, albo uznajemy że posiadamy nieśmiertelną duszę i prowadzimy jakiś tam dialog z Bogiem - trzeba sobie wybrać i się wyboru trzymać.

Odnośnie skrajnej prawicy (uwaga iwanaxxx) autorka wyraźnie zaznaczyła, że wg niej religia katolicka potępia rasizm, nakazuje szanować wyznawców innych religii, nie popiera nawracania siłą. Uważa tylko, że katolicyzm jest jedyną prawdziwą religią i tylko on prowadzi do zbawienia - tego typu fundamentalizm nawet szanuję. No i w zasadzie większość książki to jest krytyka takiego synkretyzmu, indyferentyzmu i ekumenizmu religijnego.

O buddyźmie na dobrą sprawę jest dość mało konkretów, autorka wskazuje gdzie widzi podstawowe sprzeczności między religiami, koncentrując się głównie na buddyźmie tybetańskim i wypowiedziach Dalajlamy (nawet rozbawiło mnie twierdzenie, że buddyzm może prowadzić do komunizmu poparte cytatem z rozmowy Dalajlamy z Michnikiem). Przytoczyła nawet fragment mowy Buddy do Kalamów, przekonując mnie do swojej racji - albo nie wierzymy na słowo i staramy się sprawdzić wszystkie nauki w praktyce, albo przyjmujemy doktrynę katolicką.

Jest też krytyka elementów ezoterycznych w wierzeniach buddyjskich, krytyka reinkarnacji w zasadzie nic z czym bym się mógł radykalnie nie zgodzić. O therawadzie jest wspomniane tylko w jednym miejscu - autorka twierdzi, że była na 10 dniowym odosobnieniu vipassany, gdzie kazano jej skupić się na oddechu i próbować nie myśleć. Jeżeli tak została poinstruowana lub tak zrozumiała instrukcje to może nawet lepiej, że nie brnęła w to dalej i wróciła do katolicyzmu.


No i tyle wrażeń, lektura nawet mnie zaciekawiła i w sumie zgadzam się z autorką - synkretyzm religijny i głoszenie, że we wszystkich religiach chodzi o to samo nie ma sensu. Jeżeli nikt nie ekskomunikuje odstępców, nie pali na stosie heretyków i nie ma wojen o podłożu religijnym, to niech sobie "integryści katoliccy" wierzą w co chcą.

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4711
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

iks pisze:
ndz wrz 06, 2020 12:40
(...) synkretyzm religijny i głoszenie, że we wszystkich religiach chodzi o to samo nie ma sensu. Jeżeli nikt nie ekskomunikuje odstępców, nie pali na stosie heretyków i nie ma wojen o podłożu religijnym, to niech sobie "integryści katoliccy" wierzą w co chcą.
No, dyskutowałabym z tym, jasne, nie ma wojen w najbrutalniejszej ich wersji, ale toczy się w Polsce aktualnie spór o to, jakiej polityki trzymać się w kraju, czy opartej ściśle na religii katolickiej, czy tej bardziej uniwersalnej, uwzględniającej przemiany zachodniego świata, w którego życiu uczestniczą również Polacy. Ponieważ coraz głośniej mówi się o tej pierwszej opcji, to w jej ramach toczy się kolejny spór, jak ma wyglądać katolicyzm, czy ma być to wersja posoborowa, wersja redemptorystów (o. Rydzyk) czy właśnie wersja przedsoborowa. I nie jest tak, że wersja przedsoborowa skupia się wyłącznie na tym, o czym piszesz, bo gdyby tak było, również jestem za.

Być może w książce autorka zachowała się inaczej, ale nawet jeśli jest w niej więcej rzetelnej naukowości, to podejrzewam, że została ona podporządkowana tej samej tezie, która przewija się w wypowiedzi i pojawia wyraźnie we wspomnianym przez autorkę artykule "Tomistyczna filozofia bytu, buddyjska filozofia pustki":
Na tej podstawie możemy zaryzykować stwierdzenie, że dla buddyzmu (szczególnie w wersji hinajana) upragnionym ostatecznym celem jest ta sama nicość, z której w filozofii chrześcijańskiej Bóg stwarza świat. A zatem z perspektywy chrześcijańskiej chęć powrotu do nicości byłaby bez wątpienia odrzuceniem daru, jakim jest stworzenie. Natomiast z perspektywy buddyzmu postawa chrześcijańska mogłaby być określona jako za bardzo przywiązana do pojęcia istnienia.
Postawienie takiej tezy oznacza albo niewiedzę, albo możliwość inspirowania się określoną ideą natury społeczno-politycznej. Krytyka dokumentów II Soboru Watykańskiego i przywołanie stosunku katolików do buddyzmu w początkach XX wieku bardziej służy wspomnianej idei i przypomina pewien rodzaj "rewizjonizmu", który może namieszać w utartych przekonaniach katolików, bo chciał nie chciał, tego typu treści wpływają jakoś na ludzi, zależy tylko jak duży jest ich zasięg. Już tu ktoś kiedyś wrzucił wykład wspomnianej przez autorkę siostry Pawlik, pojawiły się podobne klimaty, ale znacznie ostrzej wyrażone, z nawiązaniami nie tylko do komunizmu, również do nazizmu i masonerii.

Wykazywane podczas spotkania "sprzeczności" dotyczą również samego buddyzmu, a sposób ich przedstawienia eksponuje bardziej dziwaczność wierzeń buddyjskich i mijanie ze zdrowym rozsądkiem niż ich zgodny ze stanem faktycznym wymiar. Jeżeli dla autorki buddyjska teoria jest nielogiczna, bo "Sokrates nie może siedzieć i nie siedzieć zarazem", albo też ułatwia "oszukiwanie" (cytuję: "Jeśli kogoś chcemy oszukać, to jaka doktryna jest łatwiejsza do skłamania, do oszukania? taka która jasno mówi tak, tak – nie, nie, czy taka doktryna, z której właściwie nic nie wynika?"), to gdzie szukać jej sensu? Oczywiście można, w teorii dwóch prawd i Drodze Środka, ale one, stanowiąc sedno madhjamaki, zostały w wypowiedzi zupełnie pominięte, a w artykule skwitowane krótkimi wzmiankami na marginesie wykładu zasadniczego. Autorka ma świadomość poglądu Nagardżuny, bo w artykule cytuje fragment jego tekstu (powiedziane jest "istnieje", "nie istnieje" oraz "tak istnieje, jak i nie istnieje" – niełatwo zrozumieć to, czego uczyli z rozmysłem Buddowie). Tymczasem na spotkaniu konstruuje wypowiedź tak, że pojawia się sugestia związku Nagardżuny z "nirwaną" rozumianą jako "pustka i nicość" ("nihilizm"), co jest kompletnym nieporozumieniem. Oto ta wypowiedź w całości (oczywiście nieprawdą jest, że bodhisattwa to ktoś, kto osiągnął nirwanę, uprzedzam zawczasu):
Jest wiele tzw. bodhisattwów, to jest już ktoś, kto osiągnął ten stan nirwany, ale dobrowolnie decyduje się na to, żeby wcielić się ponownie, wejść w ten świat, w którym jest cierpienie, ale tylko po to, by nauczać innych i pociągnąć innych do tego stanu, który jest de facto, pustką, nicością, to jest w ogóle nie ten stan, do którego dąży katolik, czyli Bóg, który jest najwyższym bytem. My dążymy do najwyższego bytu, oni dążą do pustki. I na ten temat obszernie pisałam w takim artykule "Tomistyczna filozofia bytu, buddyjska filozofia pustki", który jest dawno dostępny w internecie. Więc tam dokładnie fragmenty Nagardżuny zestawiam z fragmentami św. Tomasza z Akwinu. Tutaj to trudno w takim wykładzie pokazać, ale tam je porównuję i okazuje się, że każda myśl Nagardżuny, jak ją zestawimy z myślą św. Tomasza, jest całkowicie inna.
Nie sądzę, by przemilczenie istoty madhjamaki mogło wynikać z potrzeby jasności i klarowności tego krótkiego wykładu, artykuł również ją przemilcza. Teoria dwóch prawd i Droga Środka podważyłyby tezę o pustce jako nicości, uwikłanie się w nie oznaczałoby rezygnację z cytowanego na początku, eleganckiego w swojej prostocie, stwierdzenia o kategorycznej sprzeczności pomiędzy buddyzmem i katolicyzmem. Podejrzewam, że podobny zabieg został przeprowadzony w książce, bo jeśli Bóg stworzył człowieka "z niczego", to buddyści muszą chcieć "do niczego" wrócić, bo gdyby nie, przyjęty porządek myślowy musiałby bardzo się skomplikować. Jak zresztą każdemu, kto próbuje oddzielić teorie buddyjskie od praktyki medytacyjnej.

Pozdrawiam, gt


Ps. Dodam jeszcze, że Hinajana od dawien dawna nie istnieje na świecie, a Dalajlama, którego wykładów autorka słuchała, jest właśnie rzecznikiem teorii dwóch prawd i Drogi Środka.

Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 789
Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Nieokreślona
Lokalizacja: Kielce

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: Damian907 »

iks pisze:
ndz wrz 06, 2020 12:40
(...)
Jest też krytyka elementów ezoterycznych w wierzeniach buddyjskich, krytyka reinkarnacji w zasadzie nic z czym bym się mógł radykalnie nie zgodzić.
Czyli się zgadzasz z krytyką reinkarnacji? :89: Jeśli tak, to podaj argumenty środowiska katolickiego, chętnie odpowiem ;)

Pozdrawiam,
D.

iks
Posty: 14
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iks »

GreenTea pisze:
pn wrz 07, 2020 03:44
iks pisze:
ndz wrz 06, 2020 12:40
(...) synkretyzm religijny i głoszenie, że we wszystkich religiach chodzi o to samo nie ma sensu. Jeżeli nikt nie ekskomunikuje odstępców, nie pali na stosie heretyków i nie ma wojen o podłożu religijnym, to niech sobie "integryści katoliccy" wierzą w co chcą.
No, dyskutowałabym z tym, jasne, nie ma wojen w najbrutalniejszej ich wersji, ale toczy się w Polsce aktualnie spór o to, jakiej polityki trzymać się w kraju, czy opartej ściśle na religii katolickiej, czy tej bardziej uniwersalnej, uwzględniającej przemiany zachodniego świata, w którego życiu uczestniczą również Polacy. Ponieważ coraz głośniej mówi się o tej pierwszej opcji, to w jej ramach toczy się kolejny spór, jak ma wyglądać katolicyzm, czy ma być to wersja posoborowa, wersja redemptorystów (o. Rydzyk) czy właśnie wersja przedsoborowa. I nie jest tak, że wersja przedsoborowa skupia się wyłącznie na tym, o czym piszesz, bo gdyby tak było, również jestem za.


Nie chcę wchodzić w polemiki polityczne, ale nie uważam żeby obecny spór polityczny wynikał bezpośrednio z postawy kościoła i miał podłoże religijne. Powtórzę za jednym kontrowersyjnym polskim filozofem, którego diagnoza w tej kwestii bardzo mi się spodobała (o ile dobrze zrozumiałem). Cywilizacja zachodu wyrosła i opiera się na 3 filarach: światopoglądzie naukowym, religii chrześcijańskiej i prawie rzymskim. Nauka w czasach współczesnych rozwinęła się w stopniu niezwykłym, a religia ze swoimi założeniami pozostała mniej więcej niezmieniona co powoduje wiele sprzeczności i skłania ludzi do poszukiwań. Samo w sobie nie jest to złe, ale może prowadzić do podważenia podstaw cywilizacyjnych. Co by nie mówić o nieracjonalności i sprzecznościach w doktrynie chrześcijańskiej, to w praktyce udało się na jej podstawie stworzyć całkiem funkcjonalną cywilizację, dzięki której możemy się teraz interesować chociażby buddyzmem w różnych jego formach. Nie sadzę, aby był to czysty przypadek. Ów kontrowersyjny filozof deklarował się jako rzymski katolik niewierzący - bardzo mi się to ostatnio spodobało, byłbym to nawet skłonny pogodzić z buddyzmem :D.

Co do kwestii doktrynalnych i braku zrozumienia buddyzmu u pani Anny Mandreli - jako wierząca katoliczka siłą rzeczy nie rozumie założeń buddyzmu i interpretuje je sobie po swojemu z punktu widzenia istnienia Boga i w zasadzie nie ma o czym dyskutować. Nie podeszły jej nauki, wolała założenie o istnieniu duszy i boga - żeby ja przekonać trzeba by spowodować aby w te założenia zwątpiła, a to z kolei mogłoby być nawet szkodliwe. Niech sobie wierzy w co chce. Do mnie również nie przemawiają nauki buddyzmu tybetańskiego, ale jak komuś pasują też nie zamierzam go do swoich racji przekonywać.


Odnośnie reinkarnacji, nie jestem katolikiem praktykującym i wierzącym, więc dyskusja ze mną o reinkarnacji z tej perspektywy byłaby bez sensu. Moje własne przemyślenia skłoniły mnie do odrzucenia tej koncepcji (chyba że doświadczę i będę miał pewność, że to nie złudzenia).O ile wiem nie ma wymogu wiary w reinkarnację w buddyźmie, są nawet w mojej ocenie bardzo kompetentni mnisi twierdzący, że to wpływ hinduistyczny. Ale jeżeli komuś taka wiara w czymś pomaga nie zamierzam go przekonywać, podobnie jak z wiarą w Boga. Uważam że religia musi być przede wszystkim praktyczna i pozwalać orientować się w świecie, a jeżeli taki warunek jest spełniony to po co kłócić się o szczegóły.

A odnośnie tego soboru drugiego watykańskiego to mówiąc szczerze wiem o nim tyle ile wyczytałem z tej książki :). Zdrowy fundamentalizm religijny, pozbawiony fanatyzmu, uważam za rzecz całkiem pozytywną. Każda religia ma jakieś tam swoje założenia, obrzędy i normy przynoszące określone skutki w postaci działań jej wyznawców, jeżeli działania są ok po co z założeniami i obrzędami kombinować.

Awatar użytkownika
iwanxxx
Admin
Posty: 5449
Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iwanxxx »

iks pisze:
ndz wrz 06, 2020 12:40
Mówiąc szczerze z tej książki po raz pierwszy dowiedziałem się o II soborze watykańskim (taki ze mnie katolik, i jeżeli argumenty autorki przeciw posoborowemu ekumenizmowi są oparte w rzeczywistości to nawet bym był skłonny się z nimi zgodzić. Nie widze sensu włączania praktyk innych religii do katolicyzmu, a w szczególności medytacji w stylu buddyjskim. Albo dążymy do nibbany praktykując medytację i próbując urzeczywistniać anatta, albo uznajemy że posiadamy nieśmiertelną duszę i prowadzimy jakiś tam dialog z Bogiem - trzeba sobie wybrać i się wyboru trzymać.
Sprawdź źródła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nostra_aetate

Punkt poświęcony buddyzmowi brzmi tak:
Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. Głosi zaś i obowiązany jest głosić bez przerwy Chrystusa, który jest "drogą, prawdą i życiem" (J 14,6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko z sobą pojednał. Przeto wzywa synów swoich, aby z roztropnością i miłością przez rozmowy i współpracę z wyznawcami innych religii, dając świadectwo wiary i życia chrześcijańskiego, uznawali, chronili i wspierali owe dobra duchowe i moralne, a także wartości społeczno-kulturalne, które u tamtych się znajdują..
To stwierdzenie to przejście z pozycji od "wszystko poza nami to Szatan" do "inni mają prawo do szukania prawdy po swojemu". Zero wezwania do synkretyzmu, tylko do szacunku. Jeżeli to ostrożne stwierdzenie, że w buddyzmie może być coś prawdziego i świętego wywołuje u kogoś takie poteżne incydenty kałowe, że robią prawie schizmę, to znaczy, że jest z nim coś nie tak.
Odnośnie skrajnej prawicy (uwaga iwanaxxx) autorka wyraźnie zaznaczyła, że wg niej religia katolicka potępia rasizm, nakazuje szanować wyznawców innych religii, nie popiera nawracania siłą. Uważa tylko, że katolicyzm jest jedyną prawdziwą religią i tylko on prowadzi do zbawienia - tego typu fundamentalizm nawet szanuję. No i w zasadzie większość książki to jest krytyka takiego synkretyzmu, indyferentyzmu i ekumenizmu religijnego
W buddyzmie mamy kilka kryteriów właściwej mowy:
- czy to, chcę powiedzieć to prawda?
- czy to, chcę powiedzieć jest korzystne?
- czy to, co chcę powiedzieć jest miłe da ucha?
- czy to, co chcę powiedzieć będzie wypowiedziane we właściwym czasie?

Problem z tego typu poglądami jest taki, że nawet jak przyjmę, że oni to uważaja za prawdę, to jest to prawda, która niekoniecznie jest warta wypowiadania i budowania wokół niej swojej tożsamości, bo przez tysiące lat używana była głównie do dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Dlatego dziwnym nie jest, że popiera to skrajna prawica, która bardzo dobrze opanowała strategię małych kroczków.

iks
Posty: 14
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iks »

iwanxxx pisze:
pn wrz 07, 2020 12:19

Odnośnie skrajnej prawicy (uwaga iwanaxxx) autorka wyraźnie zaznaczyła, że wg niej religia katolicka potępia rasizm, nakazuje szanować wyznawców innych religii, nie popiera nawracania siłą. Uważa tylko, że katolicyzm jest jedyną prawdziwą religią i tylko on prowadzi do zbawienia - tego typu fundamentalizm nawet szanuję. No i w zasadzie większość książki to jest krytyka takiego synkretyzmu, indyferentyzmu i ekumenizmu religijnego
W buddyzmie mamy kilka kryteriów właściwej mowy:
- czy to, chcę powiedzieć to prawda?
- czy to, chcę powiedzieć jest korzystne?
- czy to, co chcę powiedzieć jest miłe da ucha?
- czy to, co chcę powiedzieć będzie wypowiedziane we właściwym czasie?

Problem z tego typu poglądami jest taki, że nawet jak przyjmę, że oni to uważaja za prawdę, to jest to prawda, która niekoniecznie jest warta wypowiadania i budowania wokół niej swojej tożsamości, bo przez tysiące lat używana była głównie do dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Dlatego dziwnym nie jest, że popiera to skrajna prawica, która bardzo dobrze opanowała strategię małych kroczków.
Nie do końca rozumiem, co uważasz za skrajna prawicę, gdzie widzisz zagrożenie, o jakie małe kroczki chodzi i dlaczego stosujesz kryterium właściwej mowy odnośnie tego co napisałem. Dla mnie katolicy mogą uważać sobie, że buddyzm to wymysł szatana i że ich religia jest jedyna prawdziwa i prowadzi do zbawienia. Urodziłem się w katolickim kraju, nie praktykuję tej religii, mam wolność słowa i wypowiedzi, a co sobie inni sądzą póki nie godzi to w moją wolność mnie w zasadzie nie dotyczy. Jeżeli katolicy uważają że pójdę do piekła, to nawet skłonny jestem docenić ich troskę i wpółczucie.

Awatar użytkownika
iwanxxx
Admin
Posty: 5449
Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iwanxxx »

Może zbyt skrótowo napisałem.

Skrajna prawica to organizatorzy spotkania, do którego link podałeś. Możemy wejść dalej w ten temat, ale nie w tym wątku. Rozpatrując ich nawet nie politycznie, a po prostu ideologicznie - lefebryści kwestionują dorobek Oświecenia.

Kryterium właściwej mowy stosuję dlatego, że uważam je za słuszne i działające w każdym przypadku. Nawet jeżeli katolik uważa, że wszystkie religie poza jego własną pochodzą od szatana, to jest to prawda (subiektywnie dla niego) która nie musi być korzystna i warta wypowiadania. Skutkiem będzie cierpienia dla niego i dla innych. Zwróć uwagę, że stwierdzenie, że prowadzi nas Szatan ma dalsze implikacje. Oznacza ono, ze czynimy zło, więc jesteśmy zagrożeniem - przecież inni będą ofiarami naszego zła. Sensowne byłoby tez zakazanie naszej działalności - ile to osób można by ustrzec przed piekłem? 1500 lat zabijano i było się zabijanym z tego powodu, więc jak Vaticanum II zaczyna coś wspominać o szacunku, to ja się cieszę.

iks
Posty: 14
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iks »

W porządku, zaczynam rozumieć twój tok rozumowania, ale nie do końca sie z nim zgadzam. W końcu mamy coś takiego jak państwo prawa, rozdział kościoła od państwa, wybory parlamentarne itp. Przypomnę tylko, ze wszystkie te instytucje są wytworem cywilizacji powstałej na bazie wiary chrześcijańskiej. Jeżeli ci się chce możemy podyskutować, ale faktycznie może lepiej w innym wątku.

Odnośnie właściwej mowy to jest to koncepcja buddyjska, i nawet jeśli obaj zgadzamy się co do jej słuszności to nie można jej uznania oczekiwać od wierzącego katolika - Pani Mandrela ma swoje 10 przykazań. I jeżeli się do nich stosuje a skutki jej działań są przewidywalne i nie powodują zbędnego chaosu i cierpienia to dla mnie ok. Nawet widzę pewną analogię - ona uznaje nas za ofiary szatana, my posądzamy o niewłaściwą mowę - jeżeli jednak udaje się życ w nam jednym społeczeństwie to trzeba zaakceptować fakt, że inni mają inną "absolutną prawdę".

Awatar użytkownika
iwanxxx
Admin
Posty: 5449
Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iwanxxx »

iks pisze:
pn wrz 07, 2020 13:48
W porządku, zaczynam rozumieć twój tok rozumowania, ale nie do końca sie z nim zgadzam. W końcu mamy coś takiego jak państwo prawa, rozdział kościoła od państwa, wy
Jest, ale nie jest to dane raz na zawsze. Mam alergię na siły, które to kwestionują.
iks pisze:
pn wrz 07, 2020 13:48
Przypomnę tylko, ze wszystkie te instytucje są wytworem cywilizacji powstałej na bazie wiary chrześcijańskiej.
Masz absolutną rację. Ale wcześniej napisałeś jeszcze dokładniej: prawo rzymskie + chrześcijaństwo + oświecenie. Ja bym dodał jeszcze filozofię antyczną, która została wmontowana w katolicyzm. Jeżeli wymażesz z tego oświecenie, to państwo prawa i rozdział religii od państwa tracą rację bytu. Dlatego właśnie uważam, że to są niebezpieczni ludzie, za którymi stoi niebezpieczna polityczna agenda.

iks
Posty: 14
Rejestracja: pn mar 30, 2020 16:26
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada

Re: Buddyzm a Kościół Katolicki

Nieprzeczytany post autor: iks »

Ja bym się upierał jednak przy światopoglądzie naukowym. Jeżeli jest on wytworem oświecenia i wpływu filozofii antycznej to ok, ale jak dla mnie podkreślenie jego istotności jest kluczowe.

Też uważam że zdobycze naszej cywilizacji nie są dane raz na zawsze, ale zagrożenie dostrzegam gdzie indziej. Właśnie w uznaniu światopoglądu naukowego za ostateczną prawdę i próbie stosowania go w takich dziedzinach jak ogólnie pojęta ludzka duchowość. Prowadzi to do powstania takich potworków jak chociażby psychoanaliza (ją wymieniam poniewaz mam z nią złe doświadczenia, gorsze niż z katolicyzmem) i różne inne nienaukowe nurty w psychologii, ale także szkodliwe ideologie.

Moim zdaniem trzeba uczciwie uznać że pewnych rzeczy nie da się na razie spójnie pogodzić i nie szukać zgodności na siłę tam gdzie jej na razie nie ma.

Spójrzmy na pierwszy wers Dhammapady - nie jest to światopogląd naukowy w rozumieniu zachodnim. W pewnym sensie Katolicyzm i Buddyzm mają w moim odczuciu w tym miejscu punkt wspólny.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Buddyzm - dialog”